Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 07 kwie 2010, 23:49

Carrick gra w tym sezonie słabo poza kilkoma wyjątkami. Dzisiaj dał dupy i do spóly z Rafaelem niech się nie pokazują kibicom przez najbliższy czas. Nie może to jednak zmieniać faktu, że Michael przez ostatnie lata był ważnym i cennym ogniwem taj drużyny. Sorry, smurano ale nagrody dla piłkarza miesiąca MU nie brały się z dupy, można lubić bardziej lub mniej danego zawodnika ale trzeba przyznać, że Carrick był ważnym elementem tej układanki, która przynosiła sukcesy. Ten sezon w jego wykonaniu to jednak kaplica i czas na zmiany. Głupotą byłoby go sprzedawać ale czas poszukać też dla niego alternatywy w obliczu emerytury Rudego.

Mam nadzieję, że Ferguson wyciągnie wnioski z tego dwumeczu a nie będzie pieprzył farmazonów, że nic się nie stało, sędzia nas wyruchał a piłkarze są za drodzy i nie będziemy wydawać pieniędzy. Potrzeba nam świeżej krwi i zmian, może 2, może 3 mocnych nazwisk na teraz a nie na za 3 lata bo skończymy w kryzysie jak Liverpool albo Milan. Można gadać wiele o Berbatovie ale napad też potrzebuje wzmocnienia. Coś jednak jest nie tak, że Ferguson woli wystawiać połamanego Rooneya od pierwszej minuty niż Bułgara. Powtórzę się kolejny raz ale dziś Tevez przydałby się nam cholernie i z pewnością jego wejście mogłoby dać lepszy efekt niż wejście Bułgara.

Paradoksalnie dzisiejszy występ Rafaela pokazał, że warto w niego inwestować bo chłopak naprawdę ma papiery na świetnego zawodnika.
Cieszy niezmiernie postawa Naniego w drugiej części sezonu. Miałem go za kompletnego nieudacznika i czekałem aż wyleci z MU, jak wielu zapewne. W tej chwili nie wyobrażam sobie jego odejścia. Dzisiaj był fenomenalny.

Nie ma się co pieprzyć - sezon jest praktycznie stracony, walczymy o majstra ale ciężko liczyć na wygraną bo jesteśmy uzależnieni od regularnej Chelsea a sami mamy też ciężkie mecze przed sobą. Dzisiejszy awans boli niesamowicie bo wszyscy kibice zdają sobie sprawę, że Bayern mogliśmy przejść, ba, powinniśmy przejść. Tak się jednak nie stało i pozostaje mieć nadzieję, że to będzie owocna lekcja pokory.

Wróć do „Anglia”