Tak jest, zupełnie inaczej by się schodziło Bawarczykom do szatni przy 0:3 i ogólnej fatalnej postawie w 1 połowie. A tak nagle uwierzyli w sukces, wiedząc, że brakuje jednej bramki, swoje z pewnością w szatni dołożył van Gaal...i stało sięMorrow pisze: Tak na trzeźwo uważam, że to był zwrotny moment tego meczu. Mielismy Bayern w garści i mogliśmy zrobić wszystko, bronić się i kontrować, wypunktować jak Romę, cokolwiek a tutaj wpadła bramka z niczego.
Pisałem to, myśląc również o Wengerze (zrobił w końcu to samo z Fabregasem i Gallasem). Van Gaal by tak w życiu nie zrobił, no może gdyby był zupełnie podstawiony pod ścianą, a przecież Manchester po porażce 1:2 pod ścianą nie był. To chyba był błąd Fergusona, lepiej bylo, jeśli już, postawić Rooneya w roli jokera. No, ale to już gdybanie...Morrow pisze:Nie to nie było normalne ale pokazuje jak ważny jest dla nas Rooney i to, że Ferguson woli połamanego Roo jako jedynego napastnika od całkowicie zdrowego Berbatova.


