To Ty nie pytaj mnie co JA bym zrobiłRealFan pisze:Nie dodawaj wątku miłosnego.
Ale na co? Zadaj mi konkretne pytanie to postaram się udzielić konkretnej odpowiedzi. Powaga.RealFan pisze:No super, nikt z nas nie widział kontraktu Kameruńczyka i nigdy go nie zobaczy, ale na dobrą sprawę nie odpowiedziałeś.
Wszystko się zgadza, ale co ja innego mam odpowiedzieć? Powtórzę się - nie rozumiem za bardzo o co w tym wszystkim chodzi. Nie mam szansy zrozumieć bo niby jak? Skąd się dowiem 'prawdy'? Musiałbym widzieć kontrakt (najlepiej jeszcze przetłumaczonyRealFan pisze:Wszystkie znane nam przesłanki wskazują na to, że Eto'o został sprzedany - podpisał 5 letni kontrakt na indywidualnych (co sam podkreśliłeś) warunkach, a przy wypożyczeniu kwestie finansowe pozostają zazwyczaj niezmienione tj. Inter płaciłby Eto'o według jego wciąż obowiązującej umowy z Barceloną, a nie zupełnie innej umowy z Interem, ewentualnie Barca płaciłaby część tej pensji. Nic takiego miejsca nie ma, bo to coś o tyle istotnego, że wiedzielibyśmy o tym, nawet w Polsce po podaniu tego w mediach hiszpańskich lub włoskich. Najprawdopodobniej Barcelona nie ma już żadnych praw do zawodnika, a przy wypożyczeniu by je miała. Żaden trzeci klub nie mógł w połowie tego sezonu negocjować z Eto'o transferu do siebie na zasadzie prawa Bosmana, bo zapewne by to robił. Także sam fakt, że nie znamy tego, jak wygląda kontrakt może mieć jakieś znaczenie dla sądu, przy piłkarzowi tych pieniędzy lub nie, jednak sama idea wypożyczenia, choć zapisana w kontrakcie, w zestawieniu z innymi nawet nam znanymi faktami, wygląda nielogicznie.
Jeśli chodzi o jak to nazwałeś 'ideę wypożyczenia' to może to być kwestia nazewnictwa. Umowy zapewne pisane są takim żargonem, aby większość osób nie wiedziała o co w nich chodzi o pod nazwą czasowe wypożyczenie może się kryć coś czego my nie rozumiemy. Dla mnie to łatwe do przyjęcia bo wychodzę z założenia, że umowy piłkarskie to coś skomplikowanego o czym przeciętny kibic nie ma choćby bladego pojęcia. Zwłaszcza, że nawet media nie mają do nich dostępu o czym świadczy brak szczegółów.
Nikomu nie zabronię prób tłumaczenia sobie tej sytuacji, ale mnie w to nie mieszaj bo równie dobrze (a raczej równie źle) moglibyśmy dyskutować o fizyce kwantowej.
Właśnie między innymi po to są wszelkiego rodzaju sądy, aby rozstrzygać tego typu problemy, których nie sposób rozwiązać inaczej. Mamy jedną umowę, ale dwie strony a co za tym idzie dwie interpretacje tego samego papierka i tych samych zasad. Sąd rozstrzygnie kto ma rację, ale nawet po werdykcie najprawdopodobniej nie dowiemy się dokładnie o co chodziło i jak wyglądała cała ta złożona transakcja.
Sugerujesz, że Barcelona skonstruowała taką umowę, że teraz Inter będzie miał nie lada kłopoty?tylerdurden pisze:A "standardowe" umowy sa pisane wlasnie tak, by jak najwiecej na nich skorzystac i tylko od kontrahenta/drugiej strony zalezy czy wychwyci kruczki.
Ciekawe czy Inter wie, ze umowa z Eto jest niewazna, skoro formalnie nie jest ich zawodnikiem


