No i po co ja się produkowałem, skoro 90% tego, o czym pisałem realizacji się nie doczekało.
Nawet nie będę się nad nikim znęcać indywidualnie, a tym samym mój post będzie krótszy. Barca była do ogrania, bo kosmosu nie pokazali, ale nie przy takim czymś ze strony Realu. Tylko sobie wypunktuję najistotniejsze kwestie.
Nie piszcie nic o posiadaniu piłki. Real zaczął je nabijać, gdy było już 2:0, wszedł Guti, a Barcelona zaczęła się bronić głębiej. Wcześniej wyglądało to żałośnie - niedokładne podania i mało ruchu bez piłki, a co za tym idzie większa efektywność nacisku rywala na odbiór. W konsekwencji jakiekolwiek zagrożenie z przodu to były kontry zbyt małą ilością graczy, które i tak kończyły się złym podaniem. A jak już sytuacje były - Real wcale nie miał ich mniej od Barcelony, może nawet więcej - to strzały w środek bramki lub niecelne i frustruj się do woli.
Pressing. Jaki pressing? Ja widziałem tylko pasywną strefę, która nie podobała mi się od pierwszej minuty tego meczu aż do końca. Urocze było, gdy w jakimś okresie drugiej połowy, Real nie był w stanie odebrać piłki przez może nawet dwie minuty. Aż zacząłem rozumieć ludzi, którzy chcą Mourinho. Ten błąd jest popełniany w większości spotkań tego sezonu, tylko konsekwencje zazwyczaj nie są tak bolesne, bo atak daje radę. Pasywna strefa to parodia gry defensywnej, tak się nie da wygrywać z najlepszymi i przez to tyle ostatnio tracimy bramek. Kilka razy aż złapałem się za głowę, widząc piłkarzy Realu, którzy zamiast podbiec do rywala, zaatakować go, to albo stali albo się cofali. Czasem sfaulowali. Kopiowanie największych błędów Arsenalu. Tak się w piłkę nie gra panie Pellegrini. Już nie. Z resztą o tym zagłębiając się w pojedyncze akcje można by książkę napisać.
Brawo dla Xaviego, bo był zajebisty.
Pierdolcie sobie panowie piłkarze dalej w gazetach przed meczem. W tym macie potrójną koronę za ten sezon.
Barcelonie gratuluję mistrzostwa. Ten sezon już się skończył. Real musiałby wygrać wszystko, a Barca musi zgubić punkty dwukrotnie, by było inaczej. Uważam to za nierealne.
Resztę sobie daruję. Przynajmniej na razie.



