Ja doskonale wiem, że Real zagrał źle i już to napisałem. W ten sposób nie da się wygrać z Barceloną. Nawet jakby nie było jeszcze Xaviego i Messiego. Przy świetnej skuteczności mogłoby się nawet udać i to jest najśmieszniejsze, bo pokazuje ile jest potencjału w ofensywie nawet przy tak słabej grze ogółem.Jarzinho pisze:Tylko co w takim wypadku pokazał Real na jej tle na Santiago Bernabeu.
Powiedzmy sobie szczerze. W tym meczu Valdes miał jedną bardzo dobrą interwencję. Tę po strzale Ronaldo, gdy ten chciał mu wsadzić piłkę pomiędzy nogami. Niejeden bramkarz by to wpuścił, a VV zorientował się w porę co i jak i świetnie zamknął nogi. Gdyby wpuścił którykolwiek z pozostałych strzałów, to nie bez podstaw mówiono by o babolu.Jarzinho pisze:Dziękuje, że uderzali w 4 ostatnich potyczkach Realu z Barca w nasz ręcznik. Co by to było gdyby tego nie zrobili. Nie wyobrażam sobie.
Jedynie szkoda, że Kaki nie było, bo w kilku sytuacjach, gdzie było więcej miejsca, mógłby się wykazać. Niewiele by to pewnie zmieniło, bo elementy odpowiedniej współpracy i walki nie istniały. Real chciał się bronić tylko poprzez ustawianie się, oczywiście wyszło tak, że bardziej ruchliwa Barca i tak zawsze znalazła niekrytego zawodnika.
Nie, nie nie. Oni pasywną strefą grają od dawna, za mało ruchu bez piłki też jest od dawna. O ile w pewnym momencie było widać w tym duże postępy i należały się za to Pellegriniemu brawa, efekty w defensywie były dość obiecujące na przyszłość, to zamiast dalszego postępu w tych elementach Real popadł w nich w stagnację a nawet się cofnął. Nałożyło się to z coraz lepszą grą w ofensywie i stąd 12 zwycięstw z rzędu w lidze.cru pisze:znowu przegrali mecz w glowach?
Ta sytuacja Messiego, to bardzo złe zachowanie Argentyńczyka. Uderzył niewiele lepiej niż VdV i Iker musiał to obronić. Bardzo dobrą interwencję miał po strzale Xabiego. Z drugiej strony mógł zostać na linii przy pierwszym golu. Trudno wyczuć, czy coś by to zmieniło, ale wychodząc 5 metrów przed Messiego pozbawił się jakichkolwiek szans.cru pisze:Messi tez mial okazji wiecej niz bramek, ale tym razem Casillas przypomnial sobie pod koniec meczu ze jednak fajnie jest czasem cos obronic.
Pierdzielenie w stylu ludzi typu El Jarek. Higuain nie dostał w tym meczu ani jednego dobrego podania, nie miał żadnej sytuacji. Nawet pokazywał się do podań, ale druga linia grała w szerz lub do tyłu. Trochę się zmieniło jak wszedł Guti, bo on zaczął grać do przodu, tylko wtedy też zaraz na boisku nie było Higuaina, tylko siatkarz/dresiarz. Pipita był jednym z lepszych w Realu na boisku w ofensywie, nie tracił piłek, dobrze się ustawiał, kilka razy bardzo dobrze podał, tylko co z tego, jak piłek nie miał. Ronaldo tak naprawdę był niewiele lepszy.cru pisze:I po raz kolejny, Higuain - kolejny wazny mecz, kolejny tragiczny wystep z jego strony. Moze bedziemy grali nim w ataku z ogorkami w lidze i slabszymi zespolami w pucharach, a na mocniejsze teamy i LM jakis inny napastnik? Bo to jest kpina jakas.



