Zajebiste zwycięstwo. Zapewne grywaliśmy już w tym sezonie lepiej, ale to nieistotne. Wczoraj wygraliśmy dość gładko. Co prawda Real miał swoje szanse na dobycie bramki, ale jak się kopie w ręcznik to trzeba się liczyć z tym, że w piłka może nie przekroczyć linii bramkowej. Tak czy inaczej Barcelona również nie wykorzystała wszystkich dobrych okazji.
Genialny Xavi, ale i Wielki Guardiola. Nie wszystko w pierwszej połowie funkcjonowało tak jak byśmy chcieli, ale samo przestawienie się na głęboką obronę było idealnym pomysłem. Na ogól gramy zupełnie inaczej, ale Real największe zagrożenie sprawia atakując na szybkości a cofnięta obrona zniwelowała ten atut. Dla przeciętnego kibica mecz nie był porywający bo Barcelona bardziej neutralizowała Real aniżeli błyszczała w ofensywie, ale ja jestem absolutnie usatysfakcjonowany
Oddzielna linijka dla Pedro. Uwielbiam go po prostu. Może nie zachwycać swoją grą, ale to niepotrzebne w sytuacji gdy piłka po jego strzałach najczęściej ląduje w siatce

Paradoksalnie cieszy również fakt, że to nie była Barcelona w najlepszym wydaniu. Śmiem twierdzić, że stać nas na dużo lepszą grę niż wczoraj i ta świadomość wolnych zasobów daje podstawy do optymizmu.
A Real? Kolejny mecz, który potwierdza rzeczywistą siłę tego zespołu. Boleśnie unaocznia sytuację w lidze gdzie leją pozostałe drużyny, ale od Barcelony są o klasę gorsi.
Do mistrzostwa jednak jeszcze daleko. Wczoraj wykonaliśmy milowy kto, ale przed nami kolejne spotkania w których nie możemy zagrać gorzej.
Que se quema?


