Może na podstawie jego występów w City i wcześniejszych lat? Patrząc na przebieg jego kariery to raczej ten słaby sezon był wyjątkiem, a dobre regułą. Więc jak ktoś gra np. 6 lat ma 5 dobrych sezonów i jeden słaby to chyba można się spodziewać, że siódmy będzie dobry?Nie rozumiem na czym może być opierana pewność, że statystyki Teveza by wyglądały lepiej niż Berby.
W City również zaczął sezon na ławce, a wywalczył miejsce. W WHU też pierwsze pół roku miał słabe siedział miał odejść, a jakoś został i zapewnił im awans. Te jego płacze to może po prostu było szarpanie się o kase bo wiadomo, że to u niego było na pierwszym miejscu, może po prostu nie kumał filozofii Fergiego? Nie wiem pisałem, że nie żal mi go jako człowieka, bo jest zerem. Żal mi go jako gracza, bo dawał drużynie sporo, robił rożnice.Nie zapomnajmy jak Tevez zaczął obecny sezon - tak jak u nas go kończył, czyli bardzo mizernie. Jeśli bawimy się w gdybanie to mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że po tylu co najwyżej przeciętnych występach Carlos znowu usiadłby na ławie, byłby płacz, a my już doskonale wiemy ile taki Carlos daje drużynie.
Po pierwsze ja napisałem "Berbatovem" a nie "z Berbatovem"ie wiem za to o co chodzi z tym ostatnim zdaniem, ale drużyna z Berbatovem w składzie już trochę tych sukcesów na swoim koncie ma.
Po drugie No z Tevezem ich było więcej jeśli już trzymamy się tej konwencji porównaniu obu grajków.
O co mi chodziło z tym stwierdzeniem. Oto, że Berbatov zawiódł wtedy kiedy drużyna go najbardziej potrzebował. To od niego po kontuzji Roo wymagało się, żeby wziął ciężar na swoje barki, żeby on zrobił różnicę, żeby on stal sie liderem, żeby on pociągnał zespół. To zawiódł w obu ostatnich meczach ligowych w których tak potrzebowaliśmy zwycięstw. Meczach o Mistrzostwo.



