Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 12 kwie 2010, 13:59

red85 pisze:Nie rozumiem na czym może być opierana pewność, że statystyki Teveza by wyglądały lepiej niż Berby. W tamtym sezonie nie wyglądały, więc czemu miałoby się to tak diametralnie zmienić w tym?
Może nie strzeliłby tylu bramek co w City biorąc pod uwagę to, że mamy Rooneya ale Carlitos to był zawodnik, który potrafi zrobić różnicę gdy drużynie nie idzie. Natchnąć zespół, poderwać go do walki - Berbatov tego nie potrafi. Myślę, że o to chodziło Kamilowi i z tym się zgadzam bo właśnie takiego zawodnika nam zabrakło pod nieobecność Rooneya w ostatnich meczach.
red85 pisze:Jeśli bawimy się w gdybanie to mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że po tylu co najwyżej przeciętnych występach Carlos znowu usiadłby na ławie, byłby płacz, a my już doskonale wiemy ile taki Carlos daje drużynie.


Nani jakoś też długo wyglądał na piłkarza do odstrzału. Dostał swoją szansę i zaufanie od trenera i w tej chwili jest jednym z naszych lepszych piłkarzy, czemu Tevez też nie miałoby taki być? Dlaczego "z duża dozą prawdopodobieństwa"? Nie zapominajmy, że stracił miejsce w składzie w zeszłym sezonie nie dlatego, że prezentował się jakoś żenująco słabo tylko dlatego, że przyszedł Berbatov, który wcale nie zachwycał ale Ferguson musiał go wkomponować w skład. Potem Tevez nie odzyskał już tej pewności siebie i zaufania Szkota stąd być może tak słaby sezon w jego wykonaniu.
Kamil232 pisze:Oto, że Berbatov zawiódł wtedy kiedy drużyna go najbardziej potrzebował. To od niego po kontuzji Roo wymagało się, żeby wziął ciężar na swoje barki, żeby on zrobił różnicę, żeby on stal sie liderem, żeby on pociągnał zespół.
Może nie wzięcia ciężaru gry na siebie ale chociaż zdobywania bramek. Takiej z Chelsea na 2:2 albo z Blackburn na 1:0. Sorry ale niektórzy tu przekonywali, że u nas będzie się bił o koronę króla strzelców. Ja wiem, że jego rola w drużynie jest nieco inna ale przecież już grał na szpicy i w reprze i w Leverkusen z całkiem niezłym efektem. Nie usprawiedliwiajmy go tym, że on ma inne zadania bo od napastnika, podkreślmy napastnika, wartego 30 mln, niekoniecznie oczekuję rajdów przez pół boiska z minięciem 5 rywali po drodze ale chociaż wykorzystywania takich patelni jakie miał, które decydują o naszym końcowym sukcesie w tym sezonie.
red85 pisze:I na koniec - Berbatov zawiódł, ale nie on sam. Nie zaliczył tak kompromitujących spotkań jak np. Carrick, nie popełniał tak skandalicznych błędów jak Evra(Valencia?) w Monachium. Nie jest on głównym autorem ostatnich niepowodzeń, a jednym z wielu, a wydaje mi się, że niektórzy na siłę szukają kozła ofiarnego.
I tu się z Tobą zgodzę. Z racji kwoty wydanej na Bułgara oczekiwania wobec niego były i są ogromne. Po ostatnich wynikach szuka się kogoś kogo można obarczyć winą i wypada na Berbatova co jest błędem bo zawaliło kilka ogniw a nie tylko jedno. Wygwizdywanie go przez własnych kibiców uważam za żałosne i kompromitujące dla każdego prawdziwego kibica MU. Nie popadajmy jednak w paranoję i nie usprawiedliwiajmy na siłę Bułgara bo prawda jest taka, że zawodzi bardzo. Piszesz, że nie popełniał tak skandalicznych błędów jak Evra? No tak, tylko, że on nie jest obrońcą i go rozliczamy z czego innego - dla mnie skandalicznym było niewykorzystanie okazji w meczu z Chelsea, która mogła nam pozwolić na obronę tytułu. Można być sympatykiem Berby i lubić jego grę ale nie oszukujmy się ,oczekiwania były znacznie większe. I jak pokazał mecz z Bayernem nie tylko nasze ale i Fergusona, który wolał ryzykować wykluczenie Rooneya z MŚ niż wystawić Bułgara do pierwszej "11".

Rozchodzi się o to, że przy wejściu Teveza w meczu z Bayernem pojawiłaby się jakaś nadzieja, że nawet w 10 coś strzelimy. Nawet bez wielkiej formy Argentyńczyk potrafił się znaleźć, strzelić coś z niczego albo chociaż narobić zamętu. Wszedł Berbatov, my musieliśmy strzelić bramkę a nawet przez czas jego obecności nie zdobyliśmy rzutu rożnego, o zagrożeniu pod bramką Butta nie wspominając.

Niezależnie od tego czy będziemy grać z jednym czy z dwoma z przodu nie jestem za jego sprzedażą. Wydaliśmy na niego tyle kasy, że to byłoby zupełnie nieopłacalne to raz, a dwa, że powinien dostać jeszcze jeden sezon moim zdaniem na udowodnienie sobie i kibicom, że stać go na więcej w wielkim klubie.

Wróć do „Anglia”