Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Mentor » 12 kwie 2010, 21:42

RealFan pisze:W tym, o czym piszecie zapominacie o jednym dość istotnym szczególe. Taki nowy prezydent - jeśli nie jest Calderonem (albo Laportą, który o ile dobrze pamiętam obiecał Beckhama) - nie składa swoich obietnic co do transferów bez pokrycia. Jest bardzo prawdopodobne, że zanim poda konkretne nazwiska, będzie po konsultacjach z tym, kogo chce na trenera, dyrektora sportowego, czy kogo tam, oraz z klubami piłkarzy, których chce pozyskać (choć wiadomo, że taki kontakt dla kogoś nie rządzącego jeszcze klubem może być utrudniony). Więc zakładając, że taki Rosel poda w wyborach piłkarza X, to bardzo prawdopodobne, że nie będzie o nim mówił nie mając ku temu żadnych podstaw.
Wszystko ślicznie, pięknie tylko nie rozumiem jednego - niby czemu w pierwszym zdaniu określiłeś to mianem istotnego szczegółu :> W ogóle nie wiem co chciałeś udowodnić tym wpisem. Rolą Laporty nie jest podejmowanie takich działań, aby kandydaci na jego następcę byli zadowoleni. Rolą Laport jest podejmowanie działań na korzyść klubu. Nie wiem co musiałby robić, aby wszyscy kandydaci byli zadowoleni. Można śmiało rzec, że to niemożliwe.

Wybory mają zostać przeprowadzone w taki sposób, aby klub nie odczuwał żadnych negatywnych skutków związanych z tym przedsięwzięciem. Skoro trener się nie zmienia to Laporta ma prawo a może nawet powinność działać na rynku transferowym dopóki jest prezydentem.
RealFan pisze:Dwóch istotnych szczegółach. Jako że rozmawiamy o klubie z Hiszpanii, to niekoniecznie musi się to odbywać tylko poprzez Pep mówi kogo chce, ale mogą być też prowadzone rozmowy trenera i dyrekcji sportowej, i/lub dawane mu sugestie od zarządu, które może zaakceptować lub odrzucić. Ba, sądzę, że tak jest, a to na nazwiska nowych piłkarzy może mieć spory wpływ.
Oczywiście, że na proces decyzyjny w kwestii transferów wpływ ma co najmniej kilka osób, ale nie udawajmy, że sytuacja klubu jest skomplikowana. Nie potrzebujemy teraz wielu zmian w składzie. Trudno mi sobie wyobrazić, aby wizje poszczególnych prezydentów czy też ludzi mianowanych przez nich na stanowisko dyrektora sportowego znacząco się różniły. Nie wspominając już o tym, że Pep ma dużo większą siłę przebicia niż jakikolwiek potencjalny następca Laporty czy Txikiego.
Zamiast komplikować sprawę powinniśmy ją uprościć. Nie wierzę, aby klub sprowadził piłkarza, którego Pep nie zaaprobuje i to mi wystarcza. Nie ma dla mnie różnicy czy za transfer odpowiadać będzie Laporta czy jego następca.
pasza pisze:co do tego, ze nalezy kupowac tych, ktorych chce pep. no coz, bronia go wyniki, ale transfery juz niekoniecznie
To prawda, ale nie oznacza to w żadnym razie, że powinniśmy coś zmieniać w kwestii odpowiedzialności transferowej. Dla mnie logiczne i oczywiste jest, że trener powinien (w miarę możliwości oczywiście) dostawać tych piłkarzy, których sobie życzy. Nawet jeżeli nie wszyscy się sprawdzą to tak czy inaczej on odpowiada za grę zespołu. Trener nie powinien mieć mniej swobody aniżeli odpowiedzialności jaka na nim ciąży.

Wróć do „Hiszpania”