Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18577
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2416
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 19 kwie 2010, 23:15

To, że Higuain strzelał już bardzo ważne bramki i z silnymi ligowymi przeciwnikami już wykazałem, a jeśli jest to za mało, to sam możesz sobie to udowodnić. Z łatwością. Możesz też poszukać newsów, które mówiły o tym, ile punktów zapewniły Realowi bramki Pipity. Nikt inny nie miał startu w tej klasyfikacji.Trochę mnie śmieszy ciągłe budowanie daleko idących wniosków na podstawie jednej sytuacji z Lyonem. Zmarnowanie setki jest elementem życia napastnika. Nie w takich sytuacjach nie trafiano. Dla mnie ciągłe wypominanie tej jednej sytuacji jest najlepszym dowodem na to, jak słaby był cały Real w tym dwumeczu. To było ponad 180 minut gry, a wszyscy pamiętają tylko jedną sytuację! I wina spada na jednego jedynego piłkarza. Sprawiedliwie, nie ma co. Nie ma powodu, dla którego miałbym sądzić, że Argentyńczyk nie będzie strzelał w CL. Zbyt wiele razy pokazywał już jaja. Najpierw były płacze, że nie strzela w CL. Jak już zaczął strzelać, to też było źle, bo to było z Zurychem. Potem trafił w słupek z Lyonem i dzieci wyciągnęły wnioski, iż Pipita w ważnych meczach ma pełne gacie. Szkoda, że tak wielu zamiast samodzielnie myśleć i zainteresować się innymi faktami, łyka teorie tych krzykaczy (bo dla nich liczy się tylko słupek z Lyonem, nic innego nie ma znaczenia - nuda do kwadratu) i ludzi zapatrzonych ślepo w Benzemę, który w większości spotkań tego sezonu bardziej frustrował niż zachwycał. Jednak jego tak nie krytykują. On jest biedny, bo dostaje za mało minut i w ogóle powinien zając miejsce Gonzalo w pierwszym składzie. Jak z Almerią spierdzielił dobrą sytuację, to był za to chwalony, bo do niej doszedł. Jak sytuacji nie wykorzysta Higuain (ba, nawet jak zamiast strzelać, wyłoży patelnię koledze, a ten nie strzeli - patrz wczorajszy mecz) to jest źle. Tak, według krzykaczy wczoraj był nieskuteczny. Był nieskuteczny oddając dwa strzały, z których jeden zakończył się golem, a do tego dwukrotnie stworzył bardzo dobre sytuacje partnerom. Jest nieskuteczny, choć jest trzykrotnie skuteczniejszy od Ronaldo, prawie trzykrotnie od Benzemy, dwukrotnie od Villi i znacznie również od Messiego. Nikt nie jest tak skuteczny jak Higuain, a mimo to zarzuca się mu nieskuteczność. I co ja mam o tym sądzić?

Wiem, że trochę zboczyłem z tematu, ale tak jakoś się rozpisałem niepostrzeżenie.

Wracając do Twojego posta. Zarzucasz mi czarną magię, choć mam powody, by wysnuwać takie bardzo mocne nadzieje. Skoro ten zarzut jest to dla Ciebie taki dobry, to powiem, że sam robisz to samo. O tutaj:
Etus2 pisze:Benzema jak dla mnie może być lepszym napastnikiem i w tych ważniejszych meczach nie spalać się tak jak Igła.
Może może może. A może nie będzie, na co wskazują niemal wszystkie przesłanki. Na dziś jest gorszym napastnikiem. Dużo gorszym. Są też w tym samym wieku, więc wybacz, ale to zgadywanie, a może raczej patrzenie życzeniowe z Twojej strony. Jeśli zgodnie z moimi przewidywaniami pozostanie w Realu, to będę zadowolony, kiedy osiągnie on poziom Pipity. Nie musi go prześcigać. Zakładając, że Higuain nie zatrzyma się w rozwoju i tak zawsze będzie przed nim.

Wróć do „Hiszpania”