Oczywiście najciekawsza informacja to wystawienie klubu na sprzedaż. Proces zmiany właścicieli ma przyspieszyć zawiązanie przez klub współpracy z brytyjskim bankiem inwestycyjnym Barclays Capital, który ma nadzorować ten proces i wydawać opinie na jego temat, a także zatrudnienie Martina Broughtona (prezes towarzystwa lotniczego British Airways oraz wiceprezydent największej organizacji brytyjskich pracodawców - The Confederation of British Industry, kibic Chelsea Londyn), który będzie pełnił funkcję prezesa klubu do czasu jego sprzedaży. Facet na pewno zna się na rzeczy i mam nadzieję, że razem z Christianem Purslowem, który w swoim fachu jest naprawdę świetny, co już niejednokrotnie pokazał, odda klub w dobre ręce. Ważną informacją jest także przesunięcie terminu spłaty kredytu w Royal Bank of Scotland do czasu ustabilizowania sytuacji. Dzięki temu zarząd (w skład którego obecnie wchodzą: Martin Broughton, Christian Purslow - dyrektor zarządzający, Ian Ayre - dyrektor handlowy i Philip Nash - dyrektor finansowy) będzie mógł się całkowicie skupić na szukaniu nowego właściciela.
Póki co niewiele można przeczytać o potencjalnych kupcach. BBC podaje, że Yahya Kirdi - syryjski biznesmen jest zainteresowany kupnem klubu, ale o konkretach nie ma praktycznie żadnych informacji.
Kolejna, tym razem beznadziejna informacja to bez wątpienia koniec sezonu dla Torresa. Hiszpan przeszedł już operację naderwanej chrząstki w prawym kolanie i ma wrócić do gry za mniej więcej za 6 tygodni. Tak więc na Mistrzostwa Świata powinien zdążyć.
Warto wspomnieć również o 21. rocznicy tragedii na Hillsborough, która została w piękny sposób upamiętniona podczas spotkania z WHU (o samym meczu nie będę jednak pisał, bo niestety go nie oglądałem; warto jednak wspomnieć o tym, że Aquilani całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych). Kilka zdjęć z wydarzeń poprzedzających poniedziałkowe spotkanie:



Jak już przy zdjęciach jestem, to warto jeszcze to wrzucić:

Broughton i Purslow na loży honorowej podczas spotkania z Młotami.
To właściwie tyle, chyba nic nie pominąłem.



