Wiesz, oglądam piłkę od Mexico'86 i rzeczywiście wiele w niej widziałem. Teoretycznie jedna bramka może zmienić wydarzenia. ALE - jeśli rzeczywiście ma ona jakieś znaczenie. Przy wyniku 1:1 Lyon musiałby walnąć Bayernowi jeszcze 2 gole, a uwierz mi, że ta jedna bramka raczej nie zmieniłaby pewności siebie z jaką grał Bayern. Ba - zobacz jak Bayern reagował po straconych golach z Manchesterem (i w pierwszym i drugim meczu, szczególnie jednak w pierwszym) - nie rozwaliło to koncepcji gry i opanowania. A Lyon wczoraj w okolicach 60 min., czyli kiedy padło czerwo dla Crisa (słuszna decyzja, w końcu należy wobec arbitra wykazywać szacunek) wyglądał na zupełnie zrezygnowaną ekipę, bez ikry i hartu ducha. Już zresztą jak schodzili na przerwę, ich miny mówiły sporo. Dlatego twierdzę i będę z uporem twierdzić, że nawet grając w "11" Lyon nie miał wczoraj szans przejść Bayern. Nie przy wyniku 0:1, przynajmniejred85 pisze:Postawiona przeze mnie teza wynika z wielu lat oglądania futbolu na wysokim poziomie. Rozumiem, że nie zgadzasz się ze stwierdzeniem, że jeden gol potrafi obrócić wydarzenia na boisku o 180 stopni?


