ooo, wlasnie to mnie smieszy, dobry fragmentRealFan pisze:Jeśli śmieszne jest to, że w ogóle śmiałem coś napisać, bo jestem przecież kibicem Realu, który odpadł wcześniej, przegrał z Alcorcon i jeszcze cztery razy z rzędu przegrał Gran Derbi i z tego powodu, powinienem siedzieć w pokoiku z podkulonym ogonem i łkać cichutko.
Busquets zagrał rolę napastowanego fizycznie piłkarza, który po otrzymaniu ciosu w twarz pada na murawę, zakrywając ją w dłoniach. Niestety drugi aktor, Tiago Motta słabo odegrał swoją rolę, tylko lekko ocierając swoją rękę o twarz Busquetsa. Jednak Hiszpan tak znakomicie zaaranżował całą scenę, że sędziowie i krytycy myśleli, że rzeczywiście stała się mu krzywda. Również zgromadzona na widowni publika domagała się usunięcia ze spektaklu Tiago Motty, i tak też uczyniono.
jak wygladal mecz kazdy widzial. autobus w polu karnym i dlugie pilki na militio. ale na kilka rzeczy mozna zwrocic uwage. niemozliwym bylo przebic sie srodkiem, czy tez dosrodkowaniem ze skrzydla, jak stoi ich cala druzyna we i bezposrednio przed polem karnym. gra byla bezproduktywna. wydawalo mi sie, ze dobrym pomyslem byloby zagrywanie pilek za plecy obroncow na skraj pola karnego do linii koncowej, loby raczej, czy tez ogolnie na boki pola karnego, niekoniecznie na sam koniec. to by sie moglo udac. podania w szerz zupelnie nic nie dawaly, podanie po ziemi do przodu tez nie. zawodnik musi przyjac pilke i sie odwrocic, obronca tylko wstawic noge i wybic pilke, czesto jeszcze 3 bylo w poblizu. xavi ani messi tak nie grali (te loby za linie obrony), a szkoda bo z realem to swietnie sie sprawdzalo. messi zagral jedna taka pilke, tzn nie loba, ale w ten sektor i od razu bylo zagrozenie, realne.
ani z jednej strony ani z drugiej nikt nie obiegal skrzydlowych, keita, a pozniej maxwell pedro, alves messiego. ale takie bylo ustawienie, messi bardziej na rozegraniu i w srodku, keita tez. nie ma sie co o to spalac, bo crossy i tak by niewiele daly
co do zmienienia ibry, to nie gral jakos strasznie zle, cos tam probowal, mogl sie przydac. policzek dla niego i tyle. uwazam, ze decyzja bleda, mozliwe, ze bedzie miala dalsze implikacje.
strzaly z dystansu, nie bylo miejsca na zaden strzal z dystansu, cesar i tak by wybronil. choc xavi mial dobra pozycje, ale sie nie zdecydowal. messi ladny strzal, ale nie wszedl.
co do interu to nie sie co rozpisywac. zamurowal i gral dlugie na militio. puki grali ww 11 cos tam mogli jeszcze zrobic ze sneiderem i eto'o, ale po czerwonej taktyki zaczepnej po prostu nie bylo, a po zejsciu sneidera calkowicie. nie ma sie co dziwic mourinho, jak jest 30 minut do konca i ma sie 2 bramki przewagi, to po co kombinowac. militio gral nawet niezle, przyjmowal te pilki, ale byl sam
kontrowersje byly jak zawsze w takich meczach. sedzia sie boi gwizdac karne przy przepychankach w polu karnym, nie ma sie co dziwic, to kontrowersyjne decyzje, to nie jest zwykly faul w srodku boiska. rozerwana koszulka zlatana pewnie miala znaczenie przy czerwonej dla motty. sedzia chcial sie zrehabilitowac. z kolei pozniej, po przerwie, chcial sie zrehabilitowac za moze na wyrost dana czerwona i nie dal karnego, ktory juz byl bardziej oczywisty, na zlatanie w drugiej polowie, plus domniemana reka zlatana przy przyjeciu w polu karnym. obydwie te sytuacje mogly dac gola. nieporadnosc sedziego bylo widac przy przyaktorzeniu alvesa w polu karnym, faulu nie dal, zoltej tez nie. mecz tez spokojnie moglby bardziej przedluzyc, zawodnicy interu kladli sie na murawe bez powodu, kradnac czas. nie winie ich za to, tak sie gra, zwlaszcza we wloszech, mourinho tez biegal po boisku i sedzia sie do niego przeszedl, nie wiadomo po co, a czas lecial. juz w doliczonym tez inter trwonil czas. mimo to sedzia meczu nie przedluzyl. mecz go wyraznie przerosl. widac to bylo w wielu jego decyzjach. szkoda, bo sporo zepsul barcelonie.
ciezko nie widziec winy trenera barcelony. w pierwszym meczu barcelona zagrala tragicznie niemal taktycznie. co by przypomniec pas startowy maicona. brak miejsca na boisku dla messiego i nie wyciagniecie zadnych wnioskow. tak wygladal caly mecz, pep nic z tym nie zrobil, nie probowal nawet. udalo sie jakos strzelic na 1-0, ale dalej wygladalo to zle. mogl zmienic cos przy korzystnym wyniku, bo bramki wisialy w powietrzu, nie zmienil.
w drugim meczu zmienil zlatana, nie wiem dlaczego, dla mnie blad. co do nie zagrywania miekkich pilek za linie, to nie wiem, czy to wina trenera, czy xavi i messi mieli wczoraj zacmienie.
mysle, ze druzyna potrzebuje wzmocnien. te z zeszlego sezonu to raczej oslabienia byly. rozumiem piekna filozofie wychowankow itd, ale jak sie chce utrzymac szczyt, to jednak potrzebna jest permanentna poprawa jakosci skladu. keita, toure, henry, bojan, jeffren sie nie nadaja na ten poziom. poza tym, kadra jest waziutka. nie ma zmiennikow. ja wiem, ze barcelona to nie chelsea, city czy perez, ktorzy rzucaja setki milionow przeplacajac dwukrotnie, ale barcelona ma marke, kazdy chce tu grac, wiec powinno byc latwiej. nie wiem jak tam mozliwosci klubu finansowe, ale niektore pozycje trzeba wzmocnic, i moga to byc drogie inwestycja. poza tym, kazdy zakup wiaze sie z ryzykiem niewypalu. dodatkowo transfer zlatana zablokowal pozycje 9tki, z racji jego nazwiska i ceny jaka za niego zaplacili. jedyne co pozostaje to wierzyc, ze zacznie grac jak sie od niego oczekuje.
druzyna caly czas ma wielki potencjal, potrzebuje tylko niewielkich wzmocnien, nie rewolucji, tylko retuszu.
pep jest inteligentna osoba, brak mu doswiadczenia, ale wierze, ze wyciaga wnioski.



