Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 01 maja 2010, 12:47

red85 pisze:widziałem projekt w barwach żółto-zielonych
Zwyczajnie nie wierzę żeby Glazerowie zgodzili się na 3ci komplet strojów w kolorach, które symbolizują protesty przeciwko nim.

Pierwsze plotki o Modricu, co prawda tylko z The Sun ale zobaczymy. Trener Tottenhamu już powiedział, że Chorwat nigdzie się nie rusza. Mam nadzieję, że tego lata na OT trafi jakiś kreatywny środkowy pomocnik. Pojawiają się też plotki o Diarrach z Realu. Bardziej martwią jednak te ze Sportu, które podają, że Roo podczas nagrywania spotu do listopadowej wersji Fify zgodził się nagrać ją w dwóch wersjach - jednej w koszulce MU, drugiej w koszulce Realu... Ale póki co to tylko plotki.

No i jeszcze szokujący wywiad Keano, w którym mówi, że wymazał United ze swojej pamięci i nie ekscytuje się gdzie trafi tytuł. Smutne.
Roy Keane last night stunned Manchester United fans by claiming he has wiped the club from his history and couldn't care less if Chelsea pip them to the title.
"I'm pretty sure they have wiped me from their history and I have wiped them from mine, so I have no interest whatsoever," he blasted.

"It's pretty scary actually, I have no interest whatsoever - you move on. You always have a little interest in your old team, don't get me wrong, but I'd have that with Rockmount, Cobh, Sunderland, Forest, Celtic, but if you think I'm waiting and hoping they win these trophies I'm not."

And in an apparent swipe at United, Keane added: "I have seen at the business end what these clubs can do to people, so I take that with a pinch of salt.

"I don't have any attachments to these clubs emotionally. I'm relaxed about it and all my priorities are with Ipswich. Clubs I've played for in the past? It's strange but I have very, very little interest."

"But the table at the end of the season wont lie and whoever wins the league wins it. Both team could win their last two games and that means Chelsea will win it - and that would mean very little to me."
Całość newsa: http://www.mirrorfootball.co.uk/news/Ro ... 09883.html

Najważniejsze jednak tyczy się jutra. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że jutro na 99% poznamy mistrza Anglii. Wszystko praktycznie w rękach a raczej nogach Chelsea i Liverpoolu. Nie wierzę, że Liverpool mimo wielkiej niechęci do United ten mecz odpuści. Mają o co grać, mogą nie zagrać w pucharach w przyszłym roku, brak gry w LM to już cios, niezakwalifikowanie się do LE to odcięcie kolejnych potencjalnych dochodów. Pytanie tylko czy są w stanie zatrzymać The Blues. Chelsea jest bardzo mocna, wypocząeta bo LM skończyła już jakiś czas temu i świadoma tego o co gra, z pewnością są w stanie wygrać z Poolem na Anfield. Z kolei w Liverpoolu straszliwie widać brak Torresa, morale pewnie siadło po meczu z Atletico, a 120 minut z czwartku też pewnie dało im w kość i nie wiadomo jak wyjdzie regeneracja. Mimo wszystko wierzę, że Liverpool u siebie jest w stanie urwać Chelsea punkty, gdyby grali na Stamford nie miałbym wątpliwości kto wygra mecz.

My mamy ten komfort, że gramy później i będziemy już wiedzieć na czym stoimy, jeśli ekipa Carlo wygra będzie chyba po zawodach bo ciężko sobie wyobrazić żeby Chelsea straciła punkty w ostatniej kolejce u siebie ze słabiutkim Wigan. Nawet jeśli wydarzenia na Anfield potoczą się po naszej myśli to przed nami jutro cholernie ciężkie zadanie bo Sunderland jesli się nie mylę w tym sezonie przegrał u siebie w lidze tylko raz. No i mają tego Benta, który wciąż ma realne szanse na tytuł króla strzelców. Nas urządza tylko zwycięstwo bo w przypadku porażki Niebieskich i naszego remisu niby zrównujemy się z Chelsea punktami ale ciężko liczyć, że poprawimy w ostatniej kolejce nasz bilans bramkowy o 8 bramek w stosunku do Chelsea bo na to, że Pool ich rozgromi nie liczy chyba nikt.

Jakby nie patrzeć będzie jutro gorąco.

Wróć do „Anglia”