Przed moim kościołem również zbierano podpisy na listę Kaczyńskiego, ale nie widzę w tym nic złego. W niedzielę na mszę chodzi bardzo dużo ludzi, z których wielu bardzo chętnie wesprze podpisem swojego(albo nawet nie swojego, bo sam bym podpisał taką listę, mimo że na Kaczyńskiego nie zagłosuję) kandydata. I osoba, o której mówię nie stała tuż przed drzwiami kościoła, lecz trochę dalej, na chodniku.Czarna Perła pisze:Na PiS z tego co widzialem, to podPiSy zbierali m.in pod kościołamiNiby "wolontariusze"
A co to znaczy "niby wolontariusze"? Rozumiem, że to ironia, ale nie załapałem. Akurat facet, o którym wspomniałem był bardzo miły. Jak ludzie mu odmawiali, to grzecznie przepraszał, że zabrał czas, życzył "miłej niedzieli" itp.
Niespecjalnie dziwi mnie też niechęć kleru wobec Pawlaka.



