Z poczatku to wygladalo srednio. Zaczelismy nawet przekonujaco, ale potem stracilismy dziwnego gola, za chwile strzelilismy dziwnego gola i w sumie jedyne zagrożenia jakie stworzylismy to strzaly Dekiego. Takie kopanie dla posiadania optycznej przewagi. Juz czarne mysli pojawily w glowie, cale szczescie dwie akcje Maicona z Cambiasso i Milito z Eto'o i jestesmy w domu. Il Principe jak Ibra w ubieglym roku, fantastyczny gol. Maiconowi tez trzeba oddac, ze jest w optymalnej formie, to cieszy. Mario jak zwykle irytuje, ale w takim meczu, podczas nieobecnosci Wesa powinien cos jeszcze wymyslic. Trzeba tez dodac, ze na 45 minute jestesmy mistrzami Włoch. Pewnie Roma jednak cos wtoczy.
Forza Inter!



