Walic mecz Romy. Wygrali i tyle. Nie patrzymy na nich.
Nie moze byc tak, ze przy stanie 4-1 przestajemy grac i prezentujemy dwie bramki Chievo, których nie powinno w ogole byc. Bledy Cesara i Zanettiego katastrofalne. Zejscie z pewnego poziomu koncentracji grozi tym, ze robi sie nerwowo i wtedy dopiero moze zdarzyc sie bład. Nawet nie chce myslec, co by sie dzialo gdyby przy wyniku 2-1 dla Romy, Chievo przypadkowo (jak w poprzednich 3 bramkach) wyrównało stan meczu. Owszem reakcja była własciwa, ale co z tego. Stworzylismy 3 bardzo klarowne sytuacje i nawet strzał z dwóch metrów na własciwie pusta bramke przerósł Pandeva. Szlag człowieka moze trafic. Wykonalismy swoja robote, ale to był stary Inter jak za Manciniego. Kiedys sie tak o malo nie przejechalismy po Scudetto w meczu ze Siena. Oby za tydzień koncentracja nie opusciła nas przez 90 czy wiecej minut.



