Re: Ekstraklasa w sezonie 2009/2010

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Ekstraklasa w sezonie 2009/2010

Post autor: petru » 13 maja 2010, 0:41

Generalnie gratuluje, problem został tak zbagatelizowany, że już jest wart tyle co dowolny niesłusznie odgwizdany spalony z początku sezonu. Good jop!
Jarzinho pisze:ale Wiślacy nie mogą/ nie powinni mówić, że przegrali ligę(jeśli się tak stanie) w jednym spotkaniu i to przez sędziego.
Zgadza się, potrzebne były do tego dwa mecze.
Fishbone pisze:czasy takie a nie inne, że kibic zamiast nawbijać na swojego zawodnika, że z metra nie trafia do bramki, woli nawbijać sędziemu, który wypacza wynik meczu :lol: Oczywiście jak na korzyść swojego klubu, to "...każdy ma się prawo pomylić" :lol:
Ale po co do diabła na forum kameralnym, ale było nie było, ogólnopolskim, mam nawbijać swojemu zawodnikowi, kiedy było to tutaj wspominane kilkakrotnie? Forum pełni jakąś funkcję terapeutyczną, że muszę wyrażać co czuję do tej bandy nierobów i porażek życiowych? Skupiłem się na innej kwestii, bo ona najwyraźniej nie jest już taka jasna. Co do "każdy ma prawo..." - to chyba nie była tego typu sytuacja.
MENDEZ pisze:Jeśli uważacie, że Wisła nie miała sporo szczęścia i ją ono opuszczało w tym sezonie, to hmhm przemilcze
To jest dokładnie to samo napisane co poprzednio, tylko inaczej sformułowane. Sumo szczęścia.
MENDEZ pisze:E: Wisła właściwie z mocnymi ekipami nic nie ugrała w tym sezonie... bo zwyciestwo w Warszawie to był pikuś patrząc na motywacje i gre (gre ?) Legii.
Ale równoczesne 3:0 z rezerwowymi Polonii Bytom to była dla wszystkich deklasacja. To jest ten słynny dualizm, z jednej strony "born to kill", z drugiej pacyfka :). Wygraliście z tą Legią 1:0 w Poznaniu 15 minut przed końcem. Motywacja i miejsce w lidze były wtedy takie same. Wcześniej przegraliście jak Wisła.

W kwestii porażek z mocniejszymi zespołami i kryzysów formy i degrengolady za Skorży to fakt, ale pojawia się jeszcze jeden aspekt: skoro dało się wygrać mistrzostwo normalnie, cuda nie były potrzebne, to dlaczego najlepsza drużyna ostatnich lat sobie z tym nie poradziła? Nie musieli ostatecznie decydować o mistrzostwie sędziowie. Wystarczyło coś grać, a nie byłoby swędu. Ja tez bym nic nie pisał, tylko z powrotem wpełzłbym do dziury w ziemi. Fakty ostateczne: 3-28 kolejek lider, do strącenia go potrzebnych 2 arbitrów równocześnie i to wszystko pomimo kilku (kilkunastu?) słabych meczów w sezonie. Jakaś polemika?

Wróć do „Polska”