Niespodzianki nie było, bo los nie jest aż tak okrutny. Pierwsza połowa nie była najlepsza, szczególnie początek gdzie każdy nie licząc Carlesa z linii defensywnej popełniał ogromne błędy. Pique to co robił masakra, chyba sam nie pamiętam takiej połówki w jego wykonaniu, Alves czy Abidal także podawali do rywali i widać było zdenerwowanie nawet w momencie kiedy było 2-0. Druga połowa to już dopełnianie formalności. Kto się popisał widać po statystykach asyst i bramek. Messi wyrównał wyczyn Ronaldo, Yaya pokazał, że jest w odpowiednim klubie, a Pedro, że miejsce w kadrze Hiszpanii nawet bez debiutu na Mundial mu się należy.
Tytuł zasłużony osiągnięty po długiej i ciężkiej walce.



