Mowa oczywiście o transferze do Barcelony, o którym bardzo głośno było poprzedniego lata.Javier Mascherano pisze:- Szkoda, że transfer nie doszedł do skutku, gdyż to było miasto, w którym chciałem żyć.
Argentyńczyk mówił także, że jest szczęśliwy w Liverpoolu, ale jego żona czuje się niekomfortowo, bo nie zna angielskiego i jest całkowicie uzależniona od Javiera.
Moim zdaniem całkowite bzdury. 4 lata mieszka w Anglii, więc siłą rzeczy musiała poznać język. Mam złe przeczucie, że Mascherano przygotowuje w ten sposób kibiców na swoje odejście z klubu. Jeśli Javier faktycznie chce odejść, to najciekawszą z możliwych opcji byłaby wymiana z Barceloną i przejście Toure na Anfield. Jeśli nie... Banega? Lass? Diarra?Javier Mascherano pisze:- Nie mam problemów z życiem w Liverpoolu. Jednak moja żona i córki zasługują na życie prywatne i cieszenie się w pełni każdym dniem. Jednak one muszą być całymi dniami w domu.
- Moja żona nie mówi ani słowa po angielsku, więc jest w 100% uzależniona ode mnie. Mieszkam tutaj z nimi. To mój świat, to moje życie.



