Barcelona ma jakieś niebywałe szczęście do dokonywania nieudanych transferów w ostatnich latach. W 2008 nakupiono Caceresów, Hlebów i Henriqów a wygraliśmy wszystko, następnie sprowadzono Keirrisona, Dmytro, Maxwella i Zlatana z których żaden nie spełnił pokładanych nadziei, a sezon zakończył się mistrzostwem. Wcześniejsze lata to dośc udane transfery (Henry, Yaya, Abidal, Milito, i wcześniej Zambrotta, Thuram i jeden prawdziwy niewypał Gudjohnsen) i brak sukcesów. Sięgając jeszcze dalej, rok 2005 i sprowadzenie van Bommela i Ezquerro, Maxi Lopeza czy Albertiniego i kolejne sukcesy.
p.s. witam ponownie po dłuższej przerwie



