Po ostatnim meczu na własnym stadionie, Widzew wyjechał na blisko tydzień z Łodzi (rozegrał w tym czasie dwa mecze), a wrócił już jako zespół ekstraklasowy. To dlatego, że w Nowym Sączu łodzianie przypieczętowali swój awans. Cieszyli się z tego z grupą około 600 osób, które pojechały na mecz z Sandecją. W najbliższą sobotę będą mieli okazję świętować sukces razem z tysiącami kibiców, którzy wybiorą się na mecz z MKS Kluczbork (początek o godz. 15).
Trener Paweł Janas mógłby również dać szansę kilku dublerom, którzy większość rundy spędzili na ławce. Wszystko wskazuje na to, że Janas będzie z tej możliwości korzystał ostrożnie i wystawi najmocniejszą drużynę, jaka będzie mogła zagrać. Oczywiście, bez narzekających na problemy zdrowotne: Mindaugasa Panki, Łukasza Grzeszczyka, Piotra Kuklisa i prawdopodobnie także bez Marcina Robaka, który dopiero w czwartek rozpoczął normalne treningi.
Nie jest tajemnicą, że MKS Kluczbork to absolutny beniaminek pierwszej ligi, toteż historia jego spotkań z Widzewem ogranicza się na razie do jesiennego starcia w Kluczborku, zakończonego wygraną gospodarzy i po sobotnim meczu pewnie się zamknie, oby nie bilansem korzystnym dla rywali.
Przewidywany skład: Mielcarz, Broź, Bieniuk, Ukah, Dudu, Ostrowski, Szymanek, Miloseski, Lisowski, Sernas, Grzelczak.



