Też lubię wyolbrzymianie faktów dla poparcia swojej tezy.Jarzinho pisze:Chyba sam Pellegrini stwierdził, że Real by świętował gdyby Ronaldo nie opuścił tych kilku kolejek. Dla mnie reszta to byli statyści obok Cristiano. Najlepiej to było widać w końcówce. Ilu zawodników podrywało drużynę i rozruszało grę, ilu z nich brało się do roboty kiedy Real tracił bramkę. Jeden reszta sprawiała wrażenie jakby nic się nadal nie stało.
Ale to chyba normalne, że Perez i Valdano już wcześniej prowadzili wstępne rozmowy z innymi klubami? Jasne, że nie mam dostępu do dokumentów i tego nie udowodnię, ale wszyscy czekali na wybory. Powtórzę się. Gdyby Perez z tymi sprawami czekał do czasu aż zostanie wybrany (co trochę by potrwało, gdyby byli inni kandydaci), to byłoby ciężko o takie zakupy. Inaczej być nie mogło. Popatrz:Jarzinho pisze:Co to za trener, któremu Prezes kupuje i sprzedaje zawodników. Może mu jeszcze wyjściowe 11 rozpisywał. Jakby się uparł to by mu nie sprzedawali zawodników. Chyba tylko Ronaldo był kupiony przed przyjściem Chilijczyka. Reszta długo po jego zaangażowaniu. Cazora mimo wszystko tak drogi nie był, więc spokojnie mógł go Real pozyskać jeśli tylko by chciał. Prowadzone były negocjacje w sprawie Ribery'ego więc biedy Perez nie klepał. Ale jeśli naprawdę był aż taką marionetką, to nie będę o nim negatywnie się rozpisywał.
- Perez został prezydentem 1 czerwca.
- Kaka był oficjalnie 8 czy 9.
- 11 było oficjalne potwierdzenie przyjęcia oferty za Cristiano.
Ale to wszystko oficjalnie.
Prawdopodobnie w tym samym czasie blisko było też transferu Villi.
I choć Pellegrini przyszedł jeszcze przed tymi dwoma transferami, to na pewno te operacje były już rozpoczęte, a poza tym na pewno nie odmówiłby przyjęcia takich zawodników.
"Jakby się uparł to by mu nie sprzedawali zawodników."
Mourinho, który na 99% będzie trenerem Realu, taką władzę w kontrakcie będzie miał zapisaną, więc z jego z podobnych ruchów będzie można rozliczać, ale Pellegriniego nie bardzo.



