Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18557
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2414
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 23 maja 2010, 19:06

Jarzinho pisze:Chyba sam Pellegrini stwierdził, że Real by świętował gdyby Ronaldo nie opuścił tych kilku kolejek. Dla mnie reszta to byli statyści obok Cristiano. Najlepiej to było widać w końcówce. Ilu zawodników podrywało drużynę i rozruszało grę, ilu z nich brało się do roboty kiedy Real tracił bramkę. Jeden reszta sprawiała wrażenie jakby nic się nadal nie stało.
Też lubię wyolbrzymianie faktów dla poparcia swojej tezy.
Jarzinho pisze:Co to za trener, któremu Prezes kupuje i sprzedaje zawodników. Może mu jeszcze wyjściowe 11 rozpisywał. Jakby się uparł to by mu nie sprzedawali zawodników. Chyba tylko Ronaldo był kupiony przed przyjściem Chilijczyka. Reszta długo po jego zaangażowaniu. Cazora mimo wszystko tak drogi nie był, więc spokojnie mógł go Real pozyskać jeśli tylko by chciał. Prowadzone były negocjacje w sprawie Ribery'ego więc biedy Perez nie klepał. Ale jeśli naprawdę był aż taką marionetką, to nie będę o nim negatywnie się rozpisywał.
Ale to chyba normalne, że Perez i Valdano już wcześniej prowadzili wstępne rozmowy z innymi klubami? Jasne, że nie mam dostępu do dokumentów i tego nie udowodnię, ale wszyscy czekali na wybory. Powtórzę się. Gdyby Perez z tymi sprawami czekał do czasu aż zostanie wybrany (co trochę by potrwało, gdyby byli inni kandydaci), to byłoby ciężko o takie zakupy. Inaczej być nie mogło. Popatrz:
- Perez został prezydentem 1 czerwca.
- Kaka był oficjalnie 8 czy 9.
- 11 było oficjalne potwierdzenie przyjęcia oferty za Cristiano.
Ale to wszystko oficjalnie.
Prawdopodobnie w tym samym czasie blisko było też transferu Villi.
I choć Pellegrini przyszedł jeszcze przed tymi dwoma transferami, to na pewno te operacje były już rozpoczęte, a poza tym na pewno nie odmówiłby przyjęcia takich zawodników. :wink: Jednak niemal oczywiste jest, że nie miał w kontrakcie zapisanego decydowania o tych sprawach i jego veto w sprawie Sneijdera czy Robbena niewiele by zmieniło (podobnie jak w sprawie nowych graczy więcej do powiedzenia miał Valdano). Nie znaczy to, że nie pytano go o zdanie, ale prawdopodobnie władze klubu nie musiały brać go poważnie pod uwagę. Real wydał ogromne pieniądze na piłkarzy lepszych i nie było innej opcji - musiał ich sprzedać. Nie będę teraz szukać, ale jestem niemal pewien, że Pellegrini, w którym z wywiadów powiedział, że nie chciał odejścia Robbena, co pokazuje coś na temat:

"Jakby się uparł to by mu nie sprzedawali zawodników."

Mourinho, który na 99% będzie trenerem Realu, taką władzę w kontrakcie będzie miał zapisaną, więc z jego z podobnych ruchów będzie można rozliczać, ale Pellegriniego nie bardzo.

Wróć do „Hiszpania”