W przyszłym sezonie regres Interu jest spodziewany, i nie piszę tego ze zwykłej złośliwości, ale odejście Mourinho i prawdopodobne powielanie błędu Juventusu w sprawie Mihajlovicia mówi samo przez siebie. W sumie widok triumfującego Interu jest przykry, ale nawet fajnie, że na moich oczach rodzi się historia, sympatycznie będzie wspominać za kilkanaście lat takie persony jak Mourinho czy Maldini. Można nie przepadać za Mourinho, ale gość robi coś niezwykłego, nie wiem, ale mam dziwne uczucie, że jednak będę za nim w Realu. W sumie Mou sam wywołał szopkę z Królewskimi, jego słowa o przyszłej trenerce w Madrycie ciągły się aż do finału i znalazły finał tuż po nim. Za to jak dla mnie można go zganić. Mimo wszystko wyszło na jego, Inter wygrał zasłużenie, a w ich grze nie było widać niepewności, ba ! Widać było, że grają nie tylko na siebie, ale i dla trenera. Nie od dziś wiadomo, że Portugalczyk to świetny mówca.
Wracają do samego meczu. Bayern musi poważnie pomyśleć nad środkiem obrony, to dzięki Van Buytenowi i Demichelisowi Inter zdobył trofeum, bo aż tak dużej różnicy w grze obu ekip widać nie było. Cóż, wygrał kolektyw... Koniec końców cieszę się, że ten koszmar się skończył, mam nadzieję, że już się nie powtórzy...



