Z tym, że jak to w przypadku Brazylijczyków bywa w pewnym momencie trochę się pogubił
Chciałbym, żeby w Romie (o ile tam trafi) mu dobrze poszło i o sobie jeszcze przypomniał. Albo inaczej chciałbym, żeby skoncentrował się tylko na graniu i trenowaniu a wtedy na pewno sobie poradzi z tym że jakoś specjalnie w to niewierze. Rzym to wielkie miasto, pełne pokus dla kogoś takiego i jeszcze w dodatku ma cały zastęp rodaków do pomocy
Coś czuje, że skończy się to tak:

Ale nie miałbym nic przeciwko, aby było zupełnie inaczej



