Więc dla mnie cały problem polega na tym, że wielu kibiców Barcelony zderzyło się z wcześniej budowanym przez nich mitem. Mitem Barcelony niepokonanej, Barcelony wyznaczającej inne standardy, Barcelony po prostu legendarnej. I trzeba przyznać, że ten projekt tak czy siak legendarny będzie, ale będzie nim dopiero w przyszłości i to w przyszłości powinien ulec mitologizacji. Wielu jednak Barcelonę już teraz uznało za zespół wyprzedzający epokę niczym Da Vinci. Tyle, tylko, że takie założenie potrzebuje jakiejś podpory, jeśli nie w wynikach (w sensie wieloletniej dominacji w światowym futbolu) to w pewności, że zespół jest tak po prostu najlepszy i te wyniki osiągnie. A takie przeświadczenie buduje ignorancję względem innych zespołów, nieumiejętność przegrywania, oraz brak pokory i dlatego, niektórzy wolą przerzucić ciężar porażki, na siłę wyższą w postaci niesprawiedliwości dziejowej niż konfrontować rzeczywistość z mitem. Barcelona jest wielka i będzie legendarna, ale błagam trochę pokory, nie zmuszajcie kibiców innych zespołów, by oddali cześć wielkiej Barcelonie uznając jej wyższość nawet po porażce w bezpośrednim starciu, lada moment Barcelona sama udowodni swoją wyższość i nie musicie jej w tym pomagać.
Bo przecież tej całej waszej dyskusji, o pojedynku z Chelsea czy Interem, nie chodzi o to by dokładnie ocenić sytuację sporne, ale o to by obronić (bądź obalić, w zależności od stanowiska) pozycję Barcelony jako zespołu będącego ponad innymi zespołami.
Swoją drogą niedawno kibice Man Utd czując się najpotężniejszym, musieli uznać wyższość Barcelony i dlatego, dochodziło do takich spięć na linii Man Utd-Barca. To całkiem normalne, że jak wszystko wygrywasz, zapominasz o porażkach i przestajesz umieć przegrywać.


