Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
(L)oczkerson
O Captain! My Captain!
Posty: 11675
Rejestracja: 01 gru 2004, 12:52
Reputacja: 621
Lokalizacja: W-wa

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: (L)oczkerson » 30 maja 2010, 13:43

Całą dyskusję przejrzałem bardzo pobieżnie i ogólnie jestem poza nią, ale swoje zdanie oczywiście wetknę :>
Więc dla mnie cały problem polega na tym, że wielu kibiców Barcelony zderzyło się z wcześniej budowanym przez nich mitem. Mitem Barcelony niepokonanej, Barcelony wyznaczającej inne standardy, Barcelony po prostu legendarnej. I trzeba przyznać, że ten projekt tak czy siak legendarny będzie, ale będzie nim dopiero w przyszłości i to w przyszłości powinien ulec mitologizacji. Wielu jednak Barcelonę już teraz uznało za zespół wyprzedzający epokę niczym Da Vinci. Tyle, tylko, że takie założenie potrzebuje jakiejś podpory, jeśli nie w wynikach (w sensie wieloletniej dominacji w światowym futbolu) to w pewności, że zespół jest tak po prostu najlepszy i te wyniki osiągnie. A takie przeświadczenie buduje ignorancję względem innych zespołów, nieumiejętność przegrywania, oraz brak pokory i dlatego, niektórzy wolą przerzucić ciężar porażki, na siłę wyższą w postaci niesprawiedliwości dziejowej niż konfrontować rzeczywistość z mitem. Barcelona jest wielka i będzie legendarna, ale błagam trochę pokory, nie zmuszajcie kibiców innych zespołów, by oddali cześć wielkiej Barcelonie uznając jej wyższość nawet po porażce w bezpośrednim starciu, lada moment Barcelona sama udowodni swoją wyższość i nie musicie jej w tym pomagać. :wink:
Bo przecież tej całej waszej dyskusji, o pojedynku z Chelsea czy Interem, nie chodzi o to by dokładnie ocenić sytuację sporne, ale o to by obronić (bądź obalić, w zależności od stanowiska) pozycję Barcelony jako zespołu będącego ponad innymi zespołami.
Swoją drogą niedawno kibice Man Utd czując się najpotężniejszym, musieli uznać wyższość Barcelony i dlatego, dochodziło do takich spięć na linii Man Utd-Barca. To całkiem normalne, że jak wszystko wygrywasz, zapominasz o porażkach i przestajesz umieć przegrywać.

Wróć do „Hiszpania”