Mnie najbardziej w pamięć zapadły dwie akcje - żółta dla Wasyla z Amici, bo wiązał but bez zgody sędziego, przypadkiem przed meczem z Legią, i oczywiście wszystkie te wolne pod Edsona odgwizdywane z sufitu pod polem karnym rywala. Złote czasy korupcji.Hehe, z kumplem zawsze oglądaliśmy te mecze w Championsie w centrum Wawy i z uśmiechem czekaliśmy jak to Legia w 90 minucie będzie dobijać rywali.
Jak dla mnie to jeden syf - wolę Kasperczaka, ale różnicy wielkiej by nie było. Najgorsze jest to, że Lato i spółka uznali, że nie będzie ich autorytet z zachodu pouczać, skoro nie zdobył mistrzostwa kontynentu, i uznali, że na trenera z prawdziwego zdarzenia to łożyć pieniędzy nie będą. To nie wybór Smudy był katastrofą, to ograniczenie wyboru tylko do krajowych trenerów. Siłą rzeczy trzeba było wybierać między syfem a kiłą.I pomyśleć, że Franz jest selekcjonerem, bo Lato chciał udobruchać kibiców. Henio Kasperczak dowiedział się, że go wydymano dopiero jak wysiadł w Warszawie. Biedak przez 24 godziny żył świadomością, że jest selekcjonerem, aż tu nagle PZPN postanowił zrobić laskę kibicom.



