Nie, bo wiedzieliśmy co jest grane. Ja nie mówię o teorii spiskowej, a o faktach. I nie pisz - podaj przykłady, bądź argumenty, bo nikt normalny nie przyzna się, że taki proceder miał miejsce. Myślisz, że w Zabrzu Włodarczyk musiał się starać aby strzelić gola dającego mistrza? Zapewniam Cię, że bardziej starali się o to obrońcy gospodarzy.Zico_FCI pisze:No tak, bo gol w końcówce meczu od zawsze oznacza kupiony mecz...
A czy ITI musiało wiedzieć? Wiele osób nie rozumie jednego w związku z korupcją w piłce. Myślicie, że ITI zatrudniło Wdowca tak o, bo stwierdzili, że mistrza trzeba kupić, a Darek to podobno zna Andrzeja B., a ten może poustawiać ligę? Uwierzcie, że czasami prezesi klubu siedzą i patrzą przez sezon na grę swojej drużyny i nie kumają, że piłkarzyki kupczą. Po prostu czasami odbywa się to w takim gronie, że nikt nie wie. Nawet piłkarze mogą nie wiedzieć, choć powiada się, że rozbicie grupy bankietowej (Surma-Włodar-Bury) niewiele miało wspólnego z jakimikolwiek baletami. Po prostu byli zbyt wpływowi. Dziś można tylko opierać się na poszlakach, plotkach i kuluarowych opowieściach, bo co z tego że X powie jak było, jak już w obecności Y uda głupca, a Z przyzna, że obaj doskonale zdawali sobie z tego sprawę.Bienias pisze:Nie potrafie sobie wyobrazic zeby Legia kupowala mistrza i to za iti.
W 1997 roku Smuda na Łazienkowskiej siedział i przy 2:0 mamrotał do siebie "Sprzedali mnie kur.., sprzedali mnie chu..". Podejrzewał, że piłkarze puścili mecz, a tu nagle zrobiło się 2:3.



