Szpaq zniszczył system, a to dopiero 1 mecz. Najbardziej mi się podobało, jak w 67 minucie stwierdził, że niewiele ponad kwadrans do końca
Dos Santos świetnie, Vela troche słabiej, ale niewiele brakowało, a prawidłową bramkę by zdobył. Ten Oscar Perez chyba na prochach grał. Bardzo radosna gra z jego strony, biegał praktycznie po całym boisku, prostych piłek nie mógł złapać i skakał w górę, choć piłka leciała kilka metrów nad nim



