Re: MŚ 2010

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Re: MŚ 2010

Post autor: Ebi » 12 cze 2010, 1:04

Mentor - już się dookreślam.

Oczywiście nie zabieram Hiszpanom szans i nie mam nic przeciwko ich sukcesowi na tym turnieju, ale dziwi mnie nieco "zakochanie" w Hiszpanii - poza zwykłymi kibicami także świat sportu ich okropnie lansuje. A właśnie Hiszpanie w całej swej historii słynęli z porażek i klap. W 2006 roku biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie nazwiska (pomijając formę itp.) na nalepsze ekipy uważałem Anglię i Brazylię - nie uważałem jednak ich za murowanych faworytów. Po prostu nie lubię kiedy tak bezwzględnie Hiszpanów stawia się w takiej właśnie roli zapominając o ich "sukcesach" w historii występów na MŚ.

Wspominam o czynnikach jak dyspozycja dnia i szczęście. I paradoksalnie chyba (nie wiem jak to racjonalnie wytłumaczyć - odpornośc psychiczna? mentalność?) Włosi i Niemcy biją właśnie Hiszpanów na głowę. Na poważnie futbol oglądam od 98 roku (tzn turnieje międzynarodowe) i popatrzmy na mecze omawianej tu Hiszpanii:

98 rok - najpierw blamaż w meczu z Nigerią po szmacianej bramce, ogromny stres, remis z Paragwajem i dopiero w ostatnim meczu potrafili zagrać na miarę możliwości. Odpadli w grupie. Słabi psychicznie, trema ich zżarła w dwóch pierwszych spotkaniach.

2000 rok - stres i porażka z Norwegią, dramatyczny mecz z Jugosławią, ufff.... udało się. Awans z grupy. Ćwerćfiał z Francją i karygodnie zmarnowany karny przez Raula - człowiek, który wygrrywał w tym czasie LM z Realem. Znowu zawiedli w decydujących momentach.

2002 rok - łatwiutki awans z grupy, ale już z Irlandią, kiedy gra się o awans w fazie pucharowej wygrana po karnych. Mecz z Koreą pownnienem przemilczeć - tam ich skrzywdzono, ale kogo na tym turnieju nie skrzywdzono?

2004 rok - wygrana z Rosją, która totalnie zawiodła, a następnie w dwóc szalenie ważnych meczach (stres itp.) jeden gol, jeden punkt i odpadnięcie w grupie. Zero charyzmy, zero jakiegoś zrywu czy szcześcią.

2006 rok - łatwiutki awans z grupy i bolesna i zasłużona porażka ze słabiutką w fazie grupowej Francją. 1-3 w plecy, drżenie nóg, brak czynników umożliwiających sukces w fazie pucharowej.

2008 rok - złoto po ładnej grze. Pierwszy złoty medal na imprezie mistrzowskiej od 44 lat. Wow.

Nie wymieniam poprzednich turniejów, ale Euro 96, Mundial 94 i dalej wstecz wyglądają podobnie w ich wykonaniu.

Nie wiem jak to jest, ale chyba właśnie Niemcy czy Włochy mają jakąś stałą przewagę nad rywalami - jak to się dzieje? nie wiem :wink:

Szanuję stawianie Hiszpanów w roli faworyta, ale irytujące jest dla mnie to, że tak łątwo zapomniano o słynnym "gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze", ich porażkach, tym że notorycznie zawodzą. Jedna jaskółka wiosny nie czyni (czyt. złoto na Euro 2008). Na uznanie trzeba popracować latami.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”