Oczywiście nie zabieram Hiszpanom szans i nie mam nic przeciwko ich sukcesowi na tym turnieju, ale dziwi mnie nieco "zakochanie" w Hiszpanii - poza zwykłymi kibicami także świat sportu ich okropnie lansuje. A właśnie Hiszpanie w całej swej historii słynęli z porażek i klap. W 2006 roku biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie nazwiska (pomijając formę itp.) na nalepsze ekipy uważałem Anglię i Brazylię - nie uważałem jednak ich za murowanych faworytów. Po prostu nie lubię kiedy tak bezwzględnie Hiszpanów stawia się w takiej właśnie roli zapominając o ich "sukcesach" w historii występów na MŚ.
Wspominam o czynnikach jak dyspozycja dnia i szczęście. I paradoksalnie chyba (nie wiem jak to racjonalnie wytłumaczyć - odpornośc psychiczna? mentalność?) Włosi i Niemcy biją właśnie Hiszpanów na głowę. Na poważnie futbol oglądam od 98 roku (tzn turnieje międzynarodowe) i popatrzmy na mecze omawianej tu Hiszpanii:
98 rok - najpierw blamaż w meczu z Nigerią po szmacianej bramce, ogromny stres, remis z Paragwajem i dopiero w ostatnim meczu potrafili zagrać na miarę możliwości. Odpadli w grupie. Słabi psychicznie, trema ich zżarła w dwóch pierwszych spotkaniach.
2000 rok - stres i porażka z Norwegią, dramatyczny mecz z Jugosławią, ufff.... udało się. Awans z grupy. Ćwerćfiał z Francją i karygodnie zmarnowany karny przez Raula - człowiek, który wygrrywał w tym czasie LM z Realem. Znowu zawiedli w decydujących momentach.
2002 rok - łatwiutki awans z grupy, ale już z Irlandią, kiedy gra się o awans w fazie pucharowej wygrana po karnych. Mecz z Koreą pownnienem przemilczeć - tam ich skrzywdzono, ale kogo na tym turnieju nie skrzywdzono?
2004 rok - wygrana z Rosją, która totalnie zawiodła, a następnie w dwóc szalenie ważnych meczach (stres itp.) jeden gol, jeden punkt i odpadnięcie w grupie. Zero charyzmy, zero jakiegoś zrywu czy szcześcią.
2006 rok - łatwiutki awans z grupy i bolesna i zasłużona porażka ze słabiutką w fazie grupowej Francją. 1-3 w plecy, drżenie nóg, brak czynników umożliwiających sukces w fazie pucharowej.
2008 rok - złoto po ładnej grze. Pierwszy złoty medal na imprezie mistrzowskiej od 44 lat. Wow.
Nie wymieniam poprzednich turniejów, ale Euro 96, Mundial 94 i dalej wstecz wyglądają podobnie w ich wykonaniu.
Nie wiem jak to jest, ale chyba właśnie Niemcy czy Włochy mają jakąś stałą przewagę nad rywalami - jak to się dzieje? nie wiem
Szanuję stawianie Hiszpanów w roli faworyta, ale irytujące jest dla mnie to, że tak łątwo zapomniano o słynnym "gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze", ich porażkach, tym że notorycznie zawodzą. Jedna jaskółka wiosny nie czyni (czyt. złoto na Euro 2008). Na uznanie trzeba popracować latami.



