Twierdzenie ze brak antonimu 'futbolu' deprecjonowalby jego sens oraz wartosc jest bledne i pozbawione rzeczowych argumentow. Pojecie futbolu okresla zbior zasad tej dyscypliny sportu oraz stanowi jej charakter, jej ducha. Futbol zyje samym soba, jest trwala materializacja koncepcji. Wspomniany 'antyfutbol' pozornie jest czyms zgola odmiennym ale przeciez tak nie jest. Nie jest calkowita alternatywa dla 'futbolu' bo bazuje na tych samych regulach a wiec jest jedynie inna ( skadinad nieatrakcyjna ) forma realizacji podstawowych zalozen, lamie jedynie elementy glownej koncepcji u jej podnoza, odnosi sie poprzez swoja strategie do innego sposobu wykonania. Antyfutbol nie jest zatem stricte zaprzeczeniem idei futbolu, co wiecej niejako sie w nim zawiera bo jest proba regulacji zrownania szans. A zatem 'antyfutbol' jest po prostu nazewnictwem konkretnej mozliwosci gry majacej na celu zniwelowac slabosc wobec doskonalszej formy i sprzyjajacej rownej walce o ten sam cel.Babel pisze:Oczywiscie moja wstawka byla bardziej humorystyczna niz chcaca dokonywac kolejnych debat czy krucjat forumowych, ale widocznie musiało zabolec iz 6,7 pilkarzy Barcelony bylo obecnych na murawie. Ale jesli chcecie. Poruszono kwestie upodoban kibicowskich. Prostuje, ze nie kazdy kibic (notabene uslugobiorca) chce dostawac tylko dany pure football. Na całym swiecie przy kazdym rodzaju usług klientów dzielimy na masowych i indywidualnych. Ja naleze do tych indywidualnych, dla których liczy sie taktyka i uniwersalność druzyn. Zachwycałbym sie Hiszpania gdyby ograła tak zorganizowanych Szwajcarów jak zachwycam sie Szwajcarami, którzy ograli ofensywnych i lepszych w aspektach typowo technicznych Hiszpanów.
W tej nibywojence na antyfutbole i futbole zapomina sie o jednym. Gdyby nie antyfutbol pojecie futbol byloby tylko kolejnym frazesem. Warto o tym pamietac.



