Jak narazie najbardziej podoba mi sie gra Niemcow. Pokazali sie jako druzyna zrownowazona, zgrana, zdeterminowana i bardzo jakosciowa.
Pozostali faworyci w mniejszym lub wiekszym stopniu mnie zawodza, tym niemniej bylbym daleki na tym etapie imprezy od skreslania kogos.
Osobiscie najwiekszy zawod sprawila mi Anglia. Slyszalem takie ladne stwierdzenie, ze padl mit Anglikow jako wielkich faworytow mistrzostw i sie z tym zgadzam. Druzyna, ktora za Capello miala stac sie potega zaprezentowala sie na tym samym poziomie co Francja z debilem na lawce. Za czasow Svena pamietam fajne pojedynki Anglikow z Portugalczykami, mam nadzieje, ze przynamniej ten poziom zaprezentuja w kolejnych meczach zawodnicy Capello.
Francja - osobiscie nie lubie tej druzyny. Ich zwyciestwo w 1998 roku bylo bardzo przykrym przezyciem. W defensywie wygladaja bardzo solidnie, jednak potencjal ofensywny nie jest wykorzystywany (Malouda na lawce itd). Osobiscie mam nadzieje, ze pozegnaja sie z mistrzostwami juz na etapie rozgrywek grupowych.
Solidnie wygladaja Argentynczycy, ale tego bylem pewny bo juz po meczu towarzyskim z Niemcami gdzie wygladali przyzwoicie, a jeszcze mieli sporo czasu na poprawe. Na niektorych pozycjach maja jednak powazne braki - gdyby Samuel wypadl na dluzej to na dobra sprawe zostana bez klasowego defensora. Strach pomyslec co by sie dzialo na tylach gdyby wypadl jeszcze Mascherano. Jak dla mnie Argentyna to jednak na obecna chwile drugi faworyt po Niemcach do koncowego triumfu.
Holandia zaczela wyjatkowo malo efektownie jak na nich, ale moze wlasnie to bylo ich problemem w ostatnich latach - kiepskie rozlozenie sil. Gdy wroci Robben dostana poteznego kopa, co do tego nie ma watpliowsci.
Hiszpania pomimo porazki nie zaprezentowala sie jakos fatalnie, aczkolwiek golym okiem widac, ze wielu zawodnikow jest bez formy.
Brazylia zaczela tak jak sie spodziewalem. To jest inna Brazylia, oni nie beda nikogo niszczyc na boisku, ale uwazam, ze w meczach z silnymi rywalami pokaza swoja sile. Dunga wie co robi, aczkolwiek majac w ataku przecietniaka i dzieciaczka - pajacyka moze im zabraknac potecjalu pod bramka rywala, tutaj czuc straszna roznice w porownaniu do standardow do jakich Brazylijczycy przyzwyczaili.
W temacie Wlochow boli mnie to, ze przy innej selekcji ta druzyna moglaby naprawde namieszac (szczegolnie, ze rywale nie prezentuja sie jakos przefantastycznie). Jednak Miccoli w miejsce Iaquinty robilby roznice. W momencie jak Lippi decyduje sie na wprowadzenie Camoranesiego, ktory jak to ma w zwyczaju ociera sie o czerwona kartke pytam sie czemu jednak nie dac szansy Balotelleimu, ktory mial lepszy sezon za soba, a w sensie negatywnym nie jest bardziej nieobliczalny od Mauro. Szczegolnie, ze Mario szybciej czy pozniej do kadry wprowadzic trzeba bedzie. Jedynym klasowym pomocnikiem w meczu z Paragwajem byl De Rossi, bez formy od dluzszego czasu. Uwazam, ze brakuje Ambrosiniego. Wiem o jego deklaracji, ale nie zmienia to faktu, ze w ten sposob ta kadra sie oslabia.



