Jeśli sądzisz, że jest to wynikiem jedynie gry politycznej i kaczor z dnia na dzień zmienił w tej kwestii zdanie, to się mylisz. Tu masz dowód-fragment wywiadu z prezesem PiS z dnia 13.05.10 :Chlopaczek pisze:Czy wy tez jestescie podobnie jak ja gleboko wzruszeni spontaniczna przemiana jaka zaszla w Jaroslawie Kaczynskim a ktorej dal wyraz wczoraj w Szczecinie? Juz wiecej nie bedzie uzywal okreslenia postkomuna od teraz zawsze lewica. Fiu fiu.
- Consolamentum: Prof. Krasnodębski w głośnym tekście „Już nie przeszkadza” nazwał prezydenta Lecha Kaczyńskiego „konserwatywnym socjalistą”, „socjalnym konserwatystą” A co Pan w kwestiach społeczno-ekonomicznych i kulturowych rozumie przez „Polskę solidarną”? Co konkretnie miałaby ona znaczyć w trakcie Pana ewentualnej prezydentury?
- JK: To, co w ostatnich tygodniach zobaczyliśmy na ulicach Warszawy i innych polskich miast to jest powrót do tego nastroju, jaki ja i moje pokolenie pamiętamy sprzed trzydziestu lat, z czasów Sierpnia’80. Nastroju, który pozwalał na połączenie rzeczy wydawałoby się niepołączalnych. My dzisiaj często o tym zapominamy. Patrzymy na tamte wydarzenia przez perspektywę stanu wojennego i 13 grudnia. Proszę pamiętać, że ruch Solidarności był ruchem bardzo wielu ludzi. Było tam milion członków Polskiej Zjednoczonej Partii robotniczej. Kiedy razem z Janem Olszewskim zakładaliśmy punkt konsultacyjny na ulicy Bednarskiej w Warszawie, to bardzo duża część tego tłum, który zaczął tam wtedy walić, to byli członkowie PZPR. A tam się działy rzeczy, które wydawały się wcześniej niesłychane trudne. Ja KOR-owiec, Jan Olszewski ze starej opozycji, a tam były grupy które przyjeżdżały z jakiejś fabryki i mówiły: my wszyscy jesteśmy z PZPR! Razem z nimi tworzyliśmy Solidarności, a właściwie Wolne Związki Zawodowe. Wtedy to było możliwe. I teraz też jest taki moment. Uważam, że niedawne podziały dzisiaj przestają być takie istotne.



