Co do katastrofy to jest to już kwestia zupełnie inna. Tak jak pisałem chodzi o zmiane koncepcji politycznej. 10 kwietnia można było poważnie zastanowić sie, gdzie my jako naród właściwie jesteśmy i do czego zmierzamy(bo póki co to żadnego zachodu z pewnością nie gonimy) Jeśli takie wydarzenie jak największa tragedia panstwowych elit(oprocz 2 WŚ) ale także osobista tragedia JK nie jest według Ciebie czynnikiem dającym do myślenia, to sądze iż nie mamy o czym gadać.



