I oto mamy kolejną zadrę na sercu angielskich kibiców. Oni już sobie zrobią z tego meczu legendę, będą go wspominać przez lata tak jak to oni mają w zwyczaju robić. Zadra tym boleśniejsza, że poniesiona w takim stylu. Niebawem ukażą się książki traktujące o legendarnych meczach na czele z dzisiejszym widowiskiem. Zapewne już jest komponowana nowa wersja piosenki "Three lions on the shirt" czyli po raz n-ty "We still belive....." - tym razem Muller wystąpi w teledysku do spółki z Oezilem.
Dodatkowo rośnie nam nowe pokolenie angielskich piłkarzy, któzy będą chorobliwie nienawidzić niemieckiego futbolu (w preszłośc Lineker i paru innych) - taki Ronney proszę. Porażka z Bayernem w LM po wyciągnięciu z 3-0 na 3-2 i wjebaniu gola w 92 minucie w pierwszym meczu, a teraz jedna z największych klęsk w historii całego brytyjskiego futbolu
Teraz coś od siebie. Chciałbym nieco sprostować "wizerunek" dzisiajszego meczu. Bo w studio i wszystkie media obecnie szczytują opisując kapitalną czy jak kto woli genilaną grę Niemców. Ale zaraz zaraz. Do 65 minuty Anglicy mieli zdecydowaną przewagę, zamknęli rywali na własnej połowie a komentatorzy w TVP na czele z Kołodziejczykiem sypali tekstami w stylu "Niemcy się gubią, nie mogą przejąć piłki!". Dwa ostatnie gole padły po fenomenalnych kontrach. To takie typowe dla helmutowego futbolu - idzie nam coraz gorzej, tracimy piłkę, jesteś zamknięci, oj coś tam świta i już mecz rozstrzygnięty. Pamiętajcie o tym - że Anglia od 37 do 65 minuty miała Niemców na widelcu. To że się nie udało - tak bywa. Swoją drogą Niemczury mają jednak jaja -gromadka dzieci, która dwa lata temu występować by mogła najwyżej na turniejach juniorskich, przy takim naporze graczy jak Ronney, Gerrard czy Lampard wytrzymała to dzielnie i genialnie skontrowała. Ważna lekcja dla polskich piłkarzy, którzy takie mecze przegrywają w szatni, a przy takim ataku rywali potykają się o własne nogi. To są nerwy i niemiecka charyzma.
Całe szczeście Niemcy wygrali 4-1 a nie 2-1 bądź 3-2 - dzięki temu nawet angielskie media nie wypominają już nieuznanej bramki (raczej w ramach ciekawostki) a tylko płaczą nad formą swojej reprezentacji. Bo co to za turniej? Dwa remisy, wymęczona wygrana ze Słowenią i blamaż z Niemcami? 3 gole w 4 meczach? 5 straconych? Mają pożywkę, skandale i awantury - to co lubią najbardziej. Najlepiej opłacany trener świata ponosi haniebna porażkę. Anglicy ostatni raz 4 gole na MŚ stracili w 1954 roku. To będzie gorsze niż McClaren i brak awansu do Eruo 2008.
Jak już emocje opadną to chciałbym tutaj zaprosić do dyskusji nt. angielskiej piłki reprezentacyjnej. Dzisiaj, jak dla mnie, mieliśmy podsumowanie przegranego i straconego pokolenia świetnych angielskich piłkarzy. Jak można od 98 roku, mając takich piłkarzy jak Lampard, Gerrard, Beckham, Terry, Owen, Heskey, Carragher nie zdobyć ani jednego medalu (choćby brązowego) na wielkiej imprezie? Przecież ci piłkarze mają już po 30 lat, dla wielu to mogą być ostatnie mistrzostwa a nie osiągnęli absolutnie nic na szczeblu reprezentacyjnym. Może ktoś mi to wyjaśni racjonalnie jak taka generacja piłkarska nie zdobyła nic?
No i jeszcze coś - to już trzecia wielka reprezentacja, po Francji i Włochach, któa jest rozbita. Te ekipy nie poniosły porażek, nie odpadły - one zostały rozgromione w dodatku ich przyszłość nie maluje się najlepiej i te ksęski z RPA mogą być początkami rewolucji w tych trzech krajach.



