Trzeba przyznać moi drodzy iż co mecz to emocje wzrastają.Zasłużenie do ćwierćfinału awansowały ekipy Ghany i Urugwaju.Urusi pokazali że są zespołem z prawdziwego zdarzenia.Trener Oscar Tabarez potrafił zespolić team w prawdziwych walczaków.Popularni Charruas jak mawia się o Urugwajczykach potrafią w chwilach największego zagrożenia zagrać niekonwencjonalnie co mi osobiście odpowiada bo cenię zespoły które nie trzymają się twardych zasad topornego futbolu opartego na sile i ciężkiej walce o piłkę.Z kolei ekipa Ghany w meczu z Jankesami autentycznie dała się im wybiegać kontrując ich w dogrywce.W internetowych wydaniach anglojęzycznych gazet można było przed meczem Ghany z USA przeczytać iż Ghana nie potrafi grać zespołowo a ich najlepszy napastnik Gyan Asamoah w kadrze jest niewidoczny,bez ikry potrafiący tylko strzelać rzuty karne.Śmiać mi się chciało jak to czytałem.Jankesi się przekonali na własnej skórze że Gyan to prawdziwy fighter a jego gol po znakomitej kontrze w dogrywce to prawdziwy majstersztyk.Niemogę przejść obojętnie na to co wydarzyło się jednak wczoraj podczas spotkań 1/8finału.To co odwalili sędziowie w tych dwóch spotkaniach nie mieści się w głowie.Na tym mundialu NIESTETY prowadzą je w sporej większości pseudosędziowie,a czarę goryczy przelali wczoraj Urugwajczyk i Włoch.Znając FIFA to Blatter i jego stare pierniki z zarządu absolutnie NIC nie uczynią aby doprowadzić do zmian aby podobne sytuacje jakie miały miejsce wczoraj kiedy nieuznano prawidłowego gola strzelonego przez Lamparda i uznano z kolei gola Teveza z METROWEGO spalonego nie miały więcej już na Boga miejsca.Prędzej z nieba zaczną spadać różowe słonie niż FIFA cokolwiek zmieni.Wszystko zamiotą pod dywan. Za kilka godzin mecz Brazylia-Chile. Jako oddany i wierny fan La Roja liczę na sprawienie mega sensacji związanej z wyeliminowaniem Canarinhos z mundialu.Fakt że Chile zagra osłabione brakiem dwóch podstawowych defensorów (pauzować muszą za głupio zdobyte żółte kartki) Medela i Ponce,ale wierzę że Marcelo Bielska znany z tego że ma ułożone plany zapasowe na właśnie takie przypadki znalazł już receptę na brak tych piłkarzy w składzie (zapewne na środku obrony zagrają Contreras i Fuentes - dwaj najbardziej wiekowo doświadczeni defensorzy Chile).Na szczęście odcierpieli za żółte kartki Fernandez i Carmona co w przypadku meczu z Brazylią jest wielkim atutem.La Roja to walczaki,nieźle wyszkoleni technicznie piłkarze,sądzę jednak że trener Bielsa wie że niemożna od razu "wsiadać" na Brazylijczyków z kopyta i zaskoczą Chilijczycy wszystkich spokojną grą na początku meczu bo każde dziecko wie że z ekipą z krainy Samby wychodzenie z otwartą przyłubicą to samobójstwo.Nie będzie łatwo-wierzę jednak iż uda się Chile sprawić wielką sensację eliminując Brazylię z mundialu.Zbytnia pewność siebie i buńczuczność trenera Dungi i takich piłkarzy jak Robinho,Luis Fabiano zostanie im zmyta z twarzy.
VAMOS CHILE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
P.s - zapraszam do komentowania wydarzeń mundialu (choć nie tylko) na moim blogu:)



