czyli głosują tylko podatni na populizmy naiwniacy, bojówkarze oraz ludzie kiepsko wykształceni chodzący na wybory z takiego samego przyzwyczajenia jak co niedziele do kościoła, a inteligencja się obraziła i głosować nie chceWilmore pisze:(L)oczkerson
Sęk w tym, że kampania jest skierowana do wielu osób, które głupie nie są, pojęcie o polityce jakieś mają, ale są nią obrzydzone i nie chcą głosować dla zasady. Zyskują na tym kandydaci wspierani przez ludzi z niższym wykształceniem lub przez obywateli biedniejszych regionów, zyskują na tym populiści. Akurat zachęcanie do głosowania to znakomita opcja - wolę prezydenta wybranego przez 38 milionów Polaków, jakimi by oni nie byli, niż 15 milionów Polaków umotywowanych nie zawsze dobrem kraju, ale często nienawiścią podsycaną przez media ze wszystkich stron sceny politycznej.


