Cóż można powiedzieć więcej o tym meczu? Mimo, że sympatyzowałem z Niemcami to żal mi Argentyny jak cholera. Ja rozumiem, że można odpaść w ćwerćfinale, odpaśc z Niemcami, odpaść po porażce 2-0, 2-1, 1-0 nawet 4-2, ale do jasnej cholery nie 4-0. Jak można mając takich piłkarze, takie nazwiska, ludzi którzy są najlepszymi zawodnikami w swoich czołowych klubach świata i tak przegrać? Jak można mieć w ofensywie Teveza, Messiego, Higuaina, Aguerro, Milito i nie stworzyć sobie dobrej sytuacji w meczu? Jak tacy piłkarze mogą się odbijać od obrońców pokroju Freidricha, który spadł z Herthą do drugiej ligi? Nie zrozumiem.
Taka Argentyna to powinien być samograj. Byle przeciętny kibic a nawet sami piłaklrze między sobą mogliby się ustawić na boisku i grać tak jak lubią. W ogródku piwnym gdzie oglądałem mecz wszyscy byli zdegustowani. Tacy piłkarze nawet grając z jedną nogą nie moga przerżnąć 4-0 i nie stworzyć klarownej sytuacji. A gol na 3-0 kiedy Schweinsteiger obiegł ich jak tyczki symbolizuje przebieg tego meczu (nadal ktoś uważa za megasensacyjne przynzawanie mu ZP w przypadku ewentualnego triumfu Niemców? piłka nożna to nie tylko worek goli i kiwki jak Ronaldo i Messi). A Messi wyrasta pomału na piłakrza, który sprawdza się tlko w klubie - paru już takich było, któzy potrafili grać tytlko w swoich klubach, a w reprezentacji nic.
I nawet ten Maradonna strasznie wyśmiewany i wyszydzany, otyły ćpun - tez mi go szkoda. I ci wszyscy znakomici piłkarze - zdruzgotani. Po meczu albo płacz albo jakiś szok - Messi wyglądał jak na narkotykach. Taki szok.
A sam mecz - nieco bliźniaczy do spotkania Niemcy - Anglia. Do przerwy gol przewagi zespołu Loewa, końcówka pierwszej połowy i początek drugiej to nacisk Argentyny, Niemcy przetrzymują napór a potem wpadają w szał strzelecki. Nie wiem czy to celowe czy nie, ale udaje się.



