Dostałem dwa smsy o tej samej treści z dwóch różnych źródeł informujących o przybliżonych wynikach obecnych wyborów i nawołujących do głosowania jeszcze w ostatniej chwili.
To chyba efekt takiej mobilizującej skrajności kampanii, bo jak żyję, to nikt nie zamierzał mi wciskać kitu o znajomości wyborów już na dwie godziny przed zakończeniem ciszy wyborczej, to się chyba kwalifikuje do jej złamania.



