No dobra, ale każdy przynajmniej średnio rozgarnięty kibic piłki ma świadomość roli także zawodników od czarnej roboty. Nie musisz tego uświadamiać.Ebi pisze:Chwalę Bastiana i zwracam na niego uwagę, bo wielu go niedocenia - bo Niemiec, bo defensywny pomocnik. O kiwkach i worku goli napisałem, ponieważ w futbolu liczą się także inne pozycje niż napadzior i inne cechy (dla mnie to w ogóle w dzisiejszym futbolu najważniejsza formacja to obrona i pomoc - atak jest dla mnie mniejszym priorytetem).
W takim razie mamy kompletnie odmienne zdanie na ten temat bo ja w żadne samograje nie wierzę.Ebi pisze:Nie. To nie była ironia.
Oczywiście to jest podstawowy zarzut bo choć większość sytuacji wykreował sobie sam to jednak coś powinien strzelić. Czasem zabrakło szczęścia a czasem należało uderzyć lepiej. Trudno się nie zgodzić.Ebi pisze:Messi na turnieju grał dobrze, ale jest sporo ale. Ile on oddał strzałów na turnieju? 30? I gola nie strzelił.
Napastnikiem to był chyba tylko na papierzeEbi pisze:Napastnik musi strzelać gole. Z tego się go rozlicza.
Wiem jak grał w eliminacjach i można śmiało napisać, że w RPA grał lepiej. Ciągnął grę i brał aktywny udział praktycznie w każdej akcji. W eliminacjach tego nie było bo starał się raczej grać jak napastnik tyle tylko, że nie miał z kim grać kombinacyjnej piłki. Na turnieju najwyraźniej zrezygnował z tego i sam wziął sprawy w swoje... nogi.Ebi pisze:W eliminacjach też nie grał cudownie - przypomnijcie sobie krytykę argentyńskich mediów i kibiców, którzy żądali od Messiego takiej gry jak w Barcelonie.
Żądania gry takiej jak w Barcelonie można skwitować jedynie śmiechem. W Barcelonie gra tak samo z tą różnicą, że nie musi się cofać tak głęboko i ma partnerów do gry kombinacyjnej. Argentyna ma piłkarzy, ale nie ma zespołu. Wyniki i gra podczas kwalifikacji to nie był przypadek. Na turnieju wydawało się, że Messi odżył i Albicelestes jakoś przechodzili kolejne zespoły, ale przecież masa osób pisała co się stanie kiedy trafią na lepszy zespół. Taki, który nie się obsra i nie przegra meczu w szatni.
To nie był bardzo dobry turniej w wykonaniu Leo. Brak choćby jednego gola przy tylu strzałach nie pozwala tego napisać. Dobry jednak na pewno i równie zdecydowanie można stwierdzić, że był najlepszy w swoim zespole.
Porównanie do Villi to już totalne przegięcie, ale ulynif pewnie nawet nie raczył wziąć pod uwagę jacy zawodnicy pracowali na to, aby Villa mógł te bramki strzelać. Oczywiście David gra świetny turniej i ze swojej roli (czyli zdobywania bramek) wywiązuje się perfekcyjnie, ale nie trzeba być geniuszem, aby stwierdzić, że łatwiej o bramki szukając gry w okolicach pola karnego kiedy masz obok siebie świetnych pomocników niż w sytuacji gdy prowadzisz grę od linii środkowej boiska


