http://www.sport.pl/sport/1,67926,81061 ... dialu.htmlPrezes Polonii: Dobrze, że Polski nie ma na mundialu
Awans na mistrzostwa świata sprawiłby, że znów dmuchalibyśmy balon i mówili o walce o medale. A skończyłoby się pewnie tak jak zawsze, czyli odpadnięciem w pierwszej rundzie. Na mistrzostwa się nie dostaliśmy i dzięki temu możemy zacząć dyskutować o realnych problemach polskiej piłki - przekonuje Damian Bartyla, szef bytomskiego klubu.
Maciej Blaut: Dlaczego ucieszył się Pan, że Polska nie awansowała na mundial w RPA?
Damian Bartyla, prezes Polonii: Oczywiście jestem kibicem naszej reprezentacji. Uważam jednak, że jej awans tylko zaciemniłby stan polskiego futbolu. Bardzo mnie denerwuje, kiedy słyszę, że Polacy są faworytami spotkań z Irlandią, Czechami czy Słowacją. Spójrzmy, w jakich klubach grają zawodnicy tych reprezentacji, a w jakich nasi! My wciąż żyjemy latami 70. Brak awansu spowodował, że zaczęliśmy dyskutować o realnych problemach polskiej piłki i jej pozycji na świecie.
Czego brakuje polskiej piłce?
- Wszystkiego po trochu. Najważniejszy problem to poziom szkolenia młodzieży. Tak jak dom potrzebuje fundamentów, tak w klubach niezbędna jest młodzież zasilająca pierwsze drużyny. U nas wciąż panuje przekonanie, że łatwiej jest piłkarza kupić niż wychować. Zapominamy jednak o tym, że polskie kluby kupują zawodników niskiej jakości, bo nie mamy nawet co się porównywać pod względem budżetów do średnich klubów rosyjskich czy ukraińskich, nie wspominając o zachodnioeuropejskich
Pańscy koledzy prezesi są tego samego zdania?
- Śmieszy mnie, że zwołuje się okrągły stół w sprawie polskiej piłki i najważniejszym problemem okazuje się to kto daje licencje klubom. Problemem polskiego futbolu naprawdę nie jest też osoba selekcjonera, bo tu nawet Mourinho razem Hiddinkiem nic by nie zrobili. Staram się innych prezesów przekonywać, że właśnie to młodzież jest najważniejsza. Jasne, że stadiony i marketing są ważne, ale trzeba myśleć długofalowo. Martwi mnie, że w wielu wypadkach ten problem jest banalizowany. Niektórzy wydają setki tysięcy złotych na transfery, a nie mają nawet boiska do trenowania.
Nie podoba się Panu metoda działania prezesa Polonia Warszawa Józefa Wojciechowskiego?
- On wydaje swoje prywatne pieniądze i może z nimi robić co chce. Jego metoda może mu oczywiście zapewnić krótkotrwały sukces. Uważam, że jeśli dysponuje się dobrym budżetem, to zdobycie mistrzostwa Polski nie jest specjalną sztuką. Prawdziwą weryfikacją prezesów klubów ekstraklasy będzie to, ilu wychowanków zagra w ich drużynach za kilka lat. Wtedy będzie widać, kto jaką wykonał robotę.
W Pana zespole dominują na razie obcokrajowcy.
- W naszej kadrze jest tylko jeden wychowanek Wojciech Mróz, który zresztą nie gra, bo przeszedł ciężką kontuzję. Bardzo mnie ten stan martwi... Bywam na meczach naszej drużyny juniorskiej, ale nawet przy najszczerszych chęciach nie ma tam chłopaka, którego moglibyśmy wziąć do seniorskiego zespołu. Nikogo na siłę nie będziemy przecież uszczęśliwiać. Na dziś tylko dwóch-trzech juniorów ma szansę złapać się do naszego zespołu Młodej Ekstraklasy. Obcokrajowców zatrudniamy, bo są tańsi, a przynajmniej równie dobrzy, co polscy zawodnicy. Muszę przecież dbać o to, by nie spaść z ekstraklasy, bo tylko to daje gwarancję dopływu pieniędzy oraz inwestowania w naszą infrastrukturę.
Przeszkodą w szkoleniu młodzieży jest zwykle brak pieniędzy.
- Ze wszystkim można sobie poradzić. Mamy chyba najmniejszy budżet w ekstraklasie, ale na młodzież nie żałujemy. Jak tylko zostałem prezesem Polonii, to rozpocząłem starania o odzyskanie od OSiR-u drużyn młodzieżowych, które kiedyś klub mu przekazał. Siedem lat walczyłem, by je przejąć! W końcu się udało i dzięki temu mamy wpływ na to, kto i jak trenuje bytomską młodzież. Stworzyliśmy klasy sportowe w każdym roczniku. Poprawiła się też baza sportowa - mamy nowe boiska boczne oraz dodatkowo w dzielnicach Karb i Rozbark. W klubie jest grupa młodych ambitnych trenerów, którzy szkolą dzieci. Trenerem-koordynatorem ds. szkolenia młodzieży mianowaliśmy Zbigniewa Konieczkę, byłego wieloletniego gracza Polonii. Niedawno był zresztą na stażu w VfL Wolfsburg, gdzie podpatrywał system szkolenia. Chcemy w tej dziedzinie nawiązać też współpracę z klubami z Czech i Słowacji. Uważam, że polscy piłkarze odstają od reszty świata pod względem ogólnej sprawności fizycznej. Dlatego zatrudniliśmy dodatkowo... dżudokę z Czarnych Bytom Marka Słyka. Raz w tygodniu nasza młodzież ćwiczy na tatami. Jestem pewien, że nasze działania za parę lat dadzą efekt.
Pana zdaniem rozgrywki Młodej Ekstraklasy się sprawdziły?
- Generalnie tak. Kilku zawodników z naszej drużyny młodzieżowej trafiło przecież do pierwszego zespołu. Byłoby idealnie, gdybyśmy mieli wystarczająco dużo pieniędzy, aby móc utrzymywać jeszcze drużynę rezerw. To właśnie tam, a nie w Młodej Ekstraklasie, mogliby się ogrywać starsi zawodnicy, którzy nie grają w pierwszym zespole. Gorąco popierałem też pomysł przywrócenia rozgrywek o Puchar Ekstraklasy. Wiem, że były mało atrakcyjne dla kibiców, ale pod względem szkoleniowym były przydatne.
A może to Pan przeforsuje w PZPN-ie, aby związek wymusił na klubach lepsze zajęcie się młodzieżą?
- Z tego, co wiem w związku tworzony jest centralny plan szkolenia. PZPN oczywiście nie wyręczy klubów w trenowaniu dzieci. Pomysł, aby zaostrzyć wymagania licencyjne w tej dziedzinie, bardzo mi się podoba. Jestem za! Podobnie przecież było z wymogiem posiadania podgrzewanej murawy, przed którym niektórzy bronili się rękami i nogami. Teraz można by wymóc na klubach, aby miały nie tylko odpowiednią ilość drużyn młodzieżowych, ale także wystarczająco dużo boisk, klasy sportowe oraz wykształconych trenerów zajmujących się dziećmi.
W Śląskim Związku Piłki Nożnej doprowadził Pan już do jednej ważnej zmiany.
- Uznałem, że warto stworzyć system, w którym drużyny młodzieżowe rywalizują ze sobą nie tak jak dotąd tylko na szczeblu juniorskim, ale już od trampkarzy. Do tej pory zespoły z mocnych klubów grały tyko w podokręgach i kończyło się na tym, że wygrywały ze słabszymi rywalami po 15:0. W ten sposób nie da się podnosić umiejętności. Musiałem przekonać z ludzi ze środowiska, że warto to zmienić. Koszty finansowe reformy rozgrywek są niewiele większe, ale szkoleniowo zyskujemy bardzo dużo. Mam sporą satysfakcję, bo we wrześniu wystartuje nowa Śląska Liga Trampkarzy.



