smudge_90 pisze:Sezon 8 był chyba najbardziej nierównym ze wszystkich. Odcinki 1-14 były wręcz okropne i szczerze mówiąc już miałem rezygnować z dalszego oglądania przygód Jacka i gdyby nie została ogłoszona wiadomość o końcu serialu prawdopodobnie skończyłbym na pierwszej części sezonu.
Ja bym nie skończył, ale boli mnie jak scenarzyści wpadli po piątym sezonie w rutynę. Najlepsze jest to, że koszty rosły, bo jedyne novum jakie mogli wprowadzić, to więcej akcji, wybuchów itp. A przecież nie dlatego się oglądało 24, tylko dla klaustrofobicznego, duszącego klimatu i by patrzyć jak psychicznie maltretują Jacka (to tak w maksymalnym uproszczeniu)
Bo zawsze podobało się odbicia Bauera w innych postaciach. Tak więc mieliśmy pre-Bauera (Henderson, grany przez Petera Wellera) , terrorystycznego Bauera (Marwan - 4 sezon), mini-Bauera (Doyle, sezon 6), a skoro Renee była kobiecą wersją, więc ta scena to dla mnie ładne puszczenie oczka, nawiązanie, może nawet forma hołdu dla najlepszej kwestii w serialu "I'm gonna need a hacksaw"smudge_90 pisze:Było kilka scen, których scenarzyści mogli nam oszczędzić m.in Renee odcinająca dłoń swojemu kontaktowi, dla mnie to istna parodia tego co parę lat temu zrobił Jack.
Tu się zgadzam, na 100%. To jest generalnie problem całej serii, bo stopniowo zabijali obsadę, świetne postacie zastępowali słabszymi. Np. w drugiej serii (przez Masona) umarł dla mnie humor w serialu (zastąpiony przez mierną Chloe) i tym samym 24 straciło rzecz jeszcze ważniejszą - dystans do zdarzeń, proste rozładowanie tempa.smudge_90 pisze:Poza tym nowe postacie mało wyraziste (tylko Cole dawał radę, ale to też trochę potrwało), tak samo jak najgorszy(a) w historii prezydent. Wątek osobisty Dany wkurwiający.
Siłą rzeczy zatem; powtarzalna, coraz mniej wciągająca fabuła, przeładowanie zwrotami akcji (ilu było głównych antagonistów w sezonie 7?), słabe postaci drugoplanowe i równia pochyła. A jednocześnie poziom bywał super - dlatego ten serial to dla mnie fenomen.
Absolutnie. A scena w limuzynie stała się moją ulubionąsmudge_90 pisze:I wtedy zjawił się Logan, a akcja zaczęła toczyć się jak w najlepszych momentach w historii serialu
Kilka ostatnich odcinków było naprawdę genialnych, szczególnie scena z Loganem na muszce Bauera. Zresztą każda scena z byłym prezydentem była świetna.
Może być tak jak piszesz, ale nie przekreślałbym skrócenia 24. Przecież tam jest tyle wątków pobocznych, które można wyciąć itp. Redemption jak dla mnie obnażył głównie słabość scenarzystów. Mieli kupę czasu na napisanie. Mieli dobry pomysł. A potem siedli i napisali historię o tym, jak Bauer jednym Murzynom kręci karki, a z drugimi biegnie do ambasady. To nie mogło być dobre, poza tym już gdzieś było w kinie kilkadziesiąt razysmudge_90 pisze:A ja patrzę na film ze sporym sceptyzmem. 24: Redemption pokazało, że 24 nie robią takiego wrażenia jako 2 godzinny film.
Teraz w wersji kinowej wszystko zależy od dobrego scenariusza. Zapowiadany powrót do osobistego wymiaru historii? Super. Ale jeśli scenarzyści chcą złamać schemat, niech w filmie Bauer (uwaga, uwaga) SIĘ POMYLI. Niech z jego winy zginą ludzie, niech to go będzie napędzać. Przecież dzięki złamaniu schematu druga połowa ostatniego sezonu była genialna (żałowałem, że nie zostało to przeprowadzone do końca) i w ogóle cała produkcja właśnie na łamaniu schematów się wybiła - bez happy endów, łatwych wyborów i typowego kina sensacyjnego.



