Re: Serialomania - co po Loście i PB?

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Serialomania - co po Loście i PB?

Post autor: petru » 16 lip 2010, 23:09

Może trochę późno odpisuję, ale jakoś mi ten post umknął wcześniej :). Trochę dużo wątków zostało poruszonych, więc to niestety będzie długi post, który w większości nikogo nie będzie obchodzić ;).
smudge_90 pisze:Sezon 8 był chyba najbardziej nierównym ze wszystkich. Odcinki 1-14 były wręcz okropne i szczerze mówiąc już miałem rezygnować z dalszego oglądania przygód Jacka i gdyby nie została ogłoszona wiadomość o końcu serialu prawdopodobnie skończyłbym na pierwszej części sezonu.

Ja bym nie skończył, ale boli mnie jak scenarzyści wpadli po piątym sezonie w rutynę. Najlepsze jest to, że koszty rosły, bo jedyne novum jakie mogli wprowadzić, to więcej akcji, wybuchów itp. A przecież nie dlatego się oglądało 24, tylko dla klaustrofobicznego, duszącego klimatu i by patrzyć jak psychicznie maltretują Jacka (to tak w maksymalnym uproszczeniu) :). Nie o to chodziło w serialu, by Bauer był jednoosobowym zespołem komandosów (został pasowany dopiero w trzecim sezonie, moim zdaniem największy błąd). I tak jak piszesz, pojawiały się w ostatnich latach absurdalne wątki i sceny (cały wątek z atakiem na Biały Dom - Kiefer miał rację; w sezonie 7 osiągnęli szczyt :lol:), choć z tym jednym się nie zgodzę :P:
smudge_90 pisze:Było kilka scen, których scenarzyści mogli nam oszczędzić m.in Renee odcinająca dłoń swojemu kontaktowi, dla mnie to istna parodia tego co parę lat temu zrobił Jack.
Bo zawsze podobało się odbicia Bauera w innych postaciach. Tak więc mieliśmy pre-Bauera (Henderson, grany przez Petera Wellera) , terrorystycznego Bauera (Marwan - 4 sezon), mini-Bauera (Doyle, sezon 6), a skoro Renee była kobiecą wersją, więc ta scena to dla mnie ładne puszczenie oczka, nawiązanie, może nawet forma hołdu dla najlepszej kwestii w serialu "I'm gonna need a hacksaw" ;).
smudge_90 pisze:Poza tym nowe postacie mało wyraziste (tylko Cole dawał radę, ale to też trochę potrwało), tak samo jak najgorszy(a) w historii prezydent. Wątek osobisty Dany wkurwiający.
Tu się zgadzam, na 100%. To jest generalnie problem całej serii, bo stopniowo zabijali obsadę, świetne postacie zastępowali słabszymi. Np. w drugiej serii (przez Masona) umarł dla mnie humor w serialu (zastąpiony przez mierną Chloe) i tym samym 24 straciło rzecz jeszcze ważniejszą - dystans do zdarzeń, proste rozładowanie tempa.
Siłą rzeczy zatem; powtarzalna, coraz mniej wciągająca fabuła, przeładowanie zwrotami akcji (ilu było głównych antagonistów w sezonie 7?), słabe postaci drugoplanowe i równia pochyła. A jednocześnie poziom bywał super - dlatego ten serial to dla mnie fenomen.
smudge_90 pisze:I wtedy zjawił się Logan, a akcja zaczęła toczyć się jak w najlepszych momentach w historii serialu :lol:
Kilka ostatnich odcinków było naprawdę genialnych, szczególnie scena z Loganem na muszce Bauera. Zresztą każda scena z byłym prezydentem była świetna :).
Absolutnie. A scena w limuzynie stała się moją ulubioną :lol:.

smudge_90 pisze:A ja patrzę na film ze sporym sceptyzmem. 24: Redemption pokazało, że 24 nie robią takiego wrażenia jako 2 godzinny film.
Może być tak jak piszesz, ale nie przekreślałbym skrócenia 24. Przecież tam jest tyle wątków pobocznych, które można wyciąć itp. Redemption jak dla mnie obnażył głównie słabość scenarzystów. Mieli kupę czasu na napisanie. Mieli dobry pomysł. A potem siedli i napisali historię o tym, jak Bauer jednym Murzynom kręci karki, a z drugimi biegnie do ambasady. To nie mogło być dobre, poza tym już gdzieś było w kinie kilkadziesiąt razy :lol:.
Teraz w wersji kinowej wszystko zależy od dobrego scenariusza. Zapowiadany powrót do osobistego wymiaru historii? Super. Ale jeśli scenarzyści chcą złamać schemat, niech w filmie Bauer (uwaga, uwaga) SIĘ POMYLI. Niech z jego winy zginą ludzie, niech to go będzie napędzać. Przecież dzięki złamaniu schematu druga połowa ostatniego sezonu była genialna (żałowałem, że nie zostało to przeprowadzone do końca) i w ogóle cała produkcja właśnie na łamaniu schematów się wybiła - bez happy endów, łatwych wyborów i typowego kina sensacyjnego.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”