Kałużny błyszczy? Nie wydaje mi się, ale jeśli nawet, to w czym drugoligowiec niemiecki jest lepszy od mistrza Polski? Bo Sobolewski znalazł się w kadrze właściwie przez przypadek. Moim zdaniem Janas nie ma podstaw do powołań dla tego zawodnika, a jush na pewno nie do wypuszczania go na boisko. Widzę, że nie do konca popierasz jego grę, ale uzasadnienie powołań dla tego gracza nie jest możliwe za pomocą racjonalnych argumentów.bellus pisze:Funkcja selekcjonera jest niezwykle trudna, taki Rasiak błyszczy w anglii więc janas ma moralny mandat go powołać fakt, tak samo jak kałuzny.
Nawet Gazeta Wyborcza zgadza się ostatnio z moim zdaniem. O ile to nie jest prima aprillis
Na temat podkreślonego zdania pisałem wczoraj wieczorem. Kałużny jest ciągnięty do kadry na siłę podobnie jak Rasiak i niegdyś Lewandowski. Nie mogą się odnaleść w reprezentacji, a nie mają takiego potencjału jak Żurawski, aby wiecznie czekać "A może tym razem mu pójdzie?"Dariusz Wołowski w dzisiejszym wydaniu pisze: Mit Kałużnego, który powstał w poprzednich eliminacjach, gdzie po Olisadebe był najbardziej bramkostrzelnym graczem drużyny Jerzego Engela, trwa do dziś i szkodzi reprezentacji. Z Kałużnego sprzed czterech lat, który wygrywał większość powietrznych pojedynków, zostało już tylko wspomnienie. Dziś to piłkarz szokujący brakiem elementarnego wyszkolenia technicznego. Porusza się po boisku niewiele, a jeśli już, to wygląda jak człowiek notorycznie zwalniany w dzieciństwie z lekcji wf. Koordynacja ruchowa na pałę z wykrzyknikiem.
Wiemy, że Janas chciał z Kałużnego zrezygnować, ale za kolegą wstawiła się reprezentacyjna starszyzna. Niech więc teraz nie tylko selekcjoner, ale też Jacek Bąk, Tomasz Kłos czy Tomasz Hajto zrobią wysiłek i przeanalizują dokonania Kałużnego w meczach, w których grał. Gdy z Austrią zdobył gola, mit tak się utrwalił, że w kadrze skończyła się na temat Kałużnego wszelka dyskusja. Teraz jest czas, by ją znowu podjąć.



