Nikt nie robi z Montolivo kozła ofiarnego, bo to by było bez sensu. Choć nie ma co przywoływać faktu, że inni grali słabo - wystarzy przypomnieć sobie jak wielką różnicę zrobił wchodząc (nie w pełni sił nawet) Pirlo.
Słowem: Montolivo miał możliwość pokazać o wiele, wiele więcej. Bo też nie zgodzę się, że grał nieźle. Jedyne co można powiedzieć pozytywnego to dwa strzały z dystansu. Poza tym jako rozgrywający dał plamę, bo nawet nie udawał, że próbuje rozgrywać. Zero kreatywnych podań.
Zero.
Ale osobiście nie rozumiem po co wyciąganie Pirlo i szukanie na siłę klasycznego następcy. Nie ma potrzeby grać zawodnikiem, przez którego w każdej akcji piłka przechodzi po 2-3 razy. Wystarczy klasyczny środkowy pomocnik, zwłaszcza przy formacji 4-3-3 albo 4-2-3-1.
Jako obecnie potencjalnych środkowych pomocników widzę w kadrze trzy wyraźne możliwości:
Montolivo właśnie - przy czym rację ma Kordian pisząc, że gracz Fiorentiny cierpi ze względu na stagnację w średnim klubie. Ale cóż zrobić, skoro nie ma za bardzo dla niego miejsca w innych wloskich klubach. Inter na wyróżniających się Włochów nie stawiał i to się póki co nie zmieni, Milan od lat ma Pirlo i póki co tak zostanie (Allegri jasno to przyznał) a Juventus wyhodował sobie Marchisio i ma zamiar na niego stawiać. Roma ma De Rossiego, Pizarro i Brighiego na dwie pozycję w środku pola.
Marchisio - młody Włoch ma tendencje do przechodzenia obok spotkania, ale tak naprawdę od dawna nie gra jako środkowy pomocnik, ale jest rozrzucany na boku boiska (czasami wręcz udaje klasycznego skrzydłowego). W nowym sezonie może to się zmienić, więc jest nadzieja na prawdziwą formę.
Aquilani - podatny na kontuzje, ale i w ostatnim sezonie jak już grał, to wiele razy pokazywał na co go stać. Nikt o nim nie wspominał, ale chłopak ma papiery na to, by grać na odpowiednio wysokim poziomie.
Oczywiście zawsze jest nadzieja, że wystrzeli ktoś zupełnie nowy. Taki De Rossi miał za sobą raptem 25 meczów w Serie A w karierze gdy dostał powołanie do kadry, a dwa lata później był jej kluczową postacią. Więc kto wie...



