Rozgrywający z prawdziwego zdarzenia który robi różnicę jest nezbędny, jeżeli myśli się o triumfach. Zresztą, miniony mundial czy ostatnia edycja Ligi Mistrzów tylko to potwierdzają. Najdalej zaszły zespoły, które miały świetnych playmakerów. Mistrz świat - Hiszpania, Barcelona, Liga mistrzów 2009 - Xavi. Wicemistrz świata, zdobywca Ligi Mistrzów z Interm - Wes Sneijder, Niemcy - Ozil.Ale osobiście nie rozumiem po co wyciąganie Pirlo i szukanie na siłę klasycznego następcy. Nie ma potrzeby grać zawodnikiem, przez którego w każdej akcji piłka przechodzi po 2-3 razy. Wystarczy klasyczny środkowy pomocnik, zwłaszcza przy formacji 4-3-3 albo 4-2-3-1.
Argentyna rzuciła się na Niemców z tercetem Tevez - Higuain- Messi z przodu, i Di Marią z Maxi Rodriguezem za ich plecami i co? I dostała 0:4. Brakowało kogoś kto podyktuje grę, rozrzuci czy to na skrzydło czy prostopadłą do wysuniętego napastnika. Brakowało Juana Sebastiana Verona.Wg mnie aspekt kretywnosci i tworzenia sytuacji rozwiazałyby skrzydła w osobach Cassano, Miccoliego, Mario czy Quagliarelli, ofkors w systemie 4-3-3.
Uważam, że bez dobrego rozgrywającego nie ma po co nawet zaczynać myśleć o jakichkolwiek sukcesach.
PS
A kozioł ofiarnego też wam mogę na tacy podać. Gra w Fiorentinie, ale to nie Montolivo. Alberto Gilardino(jak ja go nie znoszę!), ot co. Irytował mnie w każdym z trzech spotkań mistrzostw. Pajac. Dobrze przynajmniej, że nie błaźni się już w koszulce Milanu; , jak to miał w zwyczaju robić onegdaj.
Mówiłem już, jak bardzo go nie znoszę?



