Byłem, byłem, tak samo jak byłem, gdy kompromitowała się z Levadią, czy gdy kompromitował się Lech z Azerami. Ot, polska piłka.
Lecha za dwumecz ze Spartą nie ma co krytykować - nie miał absolutnie żadnych szans na awans w tej sytuacji w klubie i po takim okresie przygotowawczym, tak samo jak taka Wisła Kasperczaka nie miała większych szans z takimi Azerami. W przeciwieństwie do meczów z Interem, czy ostatnich spotkań Wisły nie ma do czego się przyczepić, tak samo jak do Wisły nie można się było przyczepić, gdy przegrywała z Barceloną.
Inna rzecz, że skompromitowało się po raz kolejny - po wyrzuceniu Smudy, zaległościach z wypłatami, mistrzostwie w żenującym stylu - hasło o nowej jakości. Utrzymywanie słabego trenera, wyprzedaż gwiazd i zawalone przygotowania to specjalność polskich klubów od lat.



