Wisła zagrała katastrofalnie, brak słów na ich postawę. Jednak w porównaniu do drużyny, która u siebie była równie bezradna z równie słabym Interem, czy nie jest w stanie skonstruować jednej akcji z gry z przeciętną Spartą naprawdę nie wypada źle.
I tu nie ma co tłumaczyć - na tle Lecha Wisła miała naprawdę bardzo nisko zawieszoną poprzeczkę, żeby udowodnić, że faktycznie rok temu należało im się mistrzostwo i są najlepszą polską drużyną. Tymczasem nawet nie walczyli, bo co z tego, że Karabach zaprezentował się sto razy lepiej, niż ktokolwiek myślał, skoro to nadal był zespół, który Wisła na poziomie by rozniosła.



