Na wstapie chcialbym podziekowac wszystkim ktorzy przeprowadzili skomasowany atak na moja skromna osobe w temacie o umierajacym papiezu.Oczywiscie nie bylo to mile.Najpierw usmiechalem sie potem czulem zazenowanie a na koncu irytacje.Jednak dalo mi to do myslenia i za to jestem wdzieczny.
Nad czym sie tak zastanawialem spytacie (albo i nie bo dla niektorych nie wnioski do ktorych doszedlem nie beda zbyt mile)?
Moze ja zyje w jakims innym srodowisku ale dla mnie autorytetem -a za takiego wiekszosc z tych obrazajacych mnie ma papieza- to czlowiek ktorego warto a nawet trzeba nasladowac.I oto naszla mnie pierwsza refleksja.Albo ci "chrzescijanie" klamia ze papiez jest dla nich autorytetem albo co bardziej prawdopodobne nie znaja jego nauk.Nigdy nie widzialem w postepowaniu papieza czy jego slowach tyle jadu i braku tolerancji tudziez poszanowania zdania innego czlowieka co we wczorajszych wypowiedziach skierowanych do mnie.Macie za nic nauki nie tylko papieza ale tez PS i Jezusa.
Druga refleksja powiazana scisle z ta pierwsza.Czy ci "chrzescijanie" znaja nauki papieza?A moze enigmatycznie powiedza ze papiez uczy o tym zeby byc dobry tolerancyjny i swoje zycie przezyc tak zeby dostapic zaszczytu spotkania z Bogiem?I to chyba wszystko by bylo.A bulle papieskie (Totus Tuus Poloniae Populus chocby) albo jego homilie?Nie chcialo sie juz?Co wy tak naprawde wiecie o naukach papieza?Nie twierdze ze wiem duzo wiecej niz wy ale smiem twierdzic ze malo wiecie.
Trzecia refleksja.Czy ta wielka milosc do papieza wychodzi sama z siebie czy jest nabyta (wpojona łotewer jak zwal tak zwal).A jesli sama z siebie to dlaczego ci pseudochrzescijanie go kochaja.Za to ze jest Polakiem jezdzi po swiecie i modli sie o pokoj?Czy moze poruszeni jego glebokimi naukami zapalaliscie uczuciem bezinteresownej milosci do niego?
A moze prawda jest inna i brutalna?Mianowicie kochacie go bo:
-zostalo wam to wpojone w dziecinstwie (mowie tutaj o uzytkownikach w wieku powiedzmy 11-25 lat).Klepano wam do glowek ze papiez jest wielki dobry i nalezy go kochac ze nigdy nie mielismy wiekszego Polaka i nigdy miec nie bedziemy.Moze milosc do papieza zostala silnie wpojona z doktrynami chrzescijanstwa bo przeciez to ma scisly zwiazek?
-milosc na pokaz.W obliczu cierpienia papieza nawet jak go nie kocham tylko np. lubie to i tak wszystkim powiem ze go bardzo kocham.Taka psychologia tlumu w obliczu smierci papieza nasilona do krytycznych rozmiarow.Jakbym nie powiedzial ze go kocham to jestem odludkiem skazanym na alienacje i potepionym prawie przez spoleczenstwo.Do tego zakupie najnowsza ksiazke papieza (notabene wydana w swietnym terminie) i mimo ze ona mnie nie interesuje tak jak wiekszosc waznych slow papieza zawarta w jego przeslaniach to ja przeczytam.Bede na topie.Otrzymam pelna akceptacje innych.To takie latwe.
Mam jeszcze troche do dodania ale czas przejsc do sedna.Ci wszyscy pseudochrzescijanie ktorzy tak obstaja za papiezem a wyzywaja kazdego kto ma inne zdanie niz oni to po prostu usprawiedliwiaja swoje ataki obrona papieza (nie martwcie sie on sam sie potrafil obronic) a jednoczesnie wycieraja sobie nim gebe po swoich plugawych wypowiedziach.Zero szacunku dla was.Lepiej zmiencie wzor do nasladowania bo zeby robic z papieza swoj autorytet to trzeba do tego dorosnac i zmienic diametralnie swoje postepowanie.A jesli moje slowa nic was nie wzrusza (i sadze ze tak bedzie) to zastanowcie sie co by powiedzial (pomyslal) papiez gdyby przeczytal wasze niektore wypowiedzi.
Dla mnie papiez nie byl i nie bedzie autorytetem.Jestem za slaby zeby isc droga wyznaczona przez niego.Poza tym mam swiadomosc bledow ktore popelnil i nie jestem bezkrytycznie zapatrzony w jego osobe.Mam prawo do swojego zdania nawet jesli wypowiedzi nie zawierajace pelnego slepego uwielbienia Jana Pawla II sa malo popularne w naszym kraju.
Pozdrawiam.


