powolanie nie przyszlo a ten sobie w sumie zamknął furtkę do reprezentacji Polski. Dziwne.
Laurent Koscielny nie spotka się z Franciszkiem Smudą. Selekcjoner reprezentacji Polski zamierzał porozmawiać z piłkarzem Arsenalu Londyn o ewentualności jego występów w biało-czerwonych barwach. Francuz nie przyjął propozycji "Franza".
Do spotkania miało dojść przy okazji towarzyskiego spotkania Arsenalu z Legią Warszawa, otwierającego nowy stadion stołecznego klubu. Wydawało się, że brak powołania dla Koscielnego od trenera reprezentacji Francji Laurenta Blanca może skłonić 25-letniego zawodnika do wyboru biało-czerwonych barw. Koscielny nie znalazł uznania w oczach Blanca, chociaż nowy selekcjoner "Trójkolorowych" postanowił nie powoływać żadnego z francuskich uczestników mundialu 2010.
Mimo to Koscielny, za którego latem Arsenal zapłacił Lorient 11 milionów euro, nie chciał spotkać się ze Smudą. Najwyraźniej nadal wierzy w powołanie do kadry Francji. Aby grać w barwach Polski musiałby otrzymać polskie obywatelstwo od prezydenta Bronisława Komorowskiego. W normalnym trybie procedura ta zajęłaby ok. trzech lat.
- Jestem zawiedziony. Przyjechałem do Warszawy i zrezygnowałem z obejrzenia inaugurującej kolejki ekstraklasy, bo chciałem się spotkać z Laurentem na wcześniej umówionym spotkaniu. Z naszej strony dołożyliśmy wszelkich starań, aby do spotkania doszło. Wcześniej zapowiadałem, że będę rozmawiać z każdym, tym razem była to 100% decyzja zawodnika - powiedział Franciszek Smuda, cytowany na oficjalnej stronie internetowej Polskiego Związku Piłki Nożnej.
- Takie spotkanie rzeczywiście zostało zaplanowane. Byliśmy już dogadani z przedstawicielami Arsenalu na temat jego szczegółów, Koscielny miał np. otrzymać od nas pamiątkową koszulkę reprezentacji Polski. Jak się jednak dowiedzieliśmy, zawodnik w ostatniej chwili zrezygnował ze spotkania - przyznał w rozmowie z PAP asystent selekcjonera Hubert Małowiejski.
W rozmowie z Łukaszem Fabiańskim Koscielny przyznał, że nie czuje się związany z Polską. - To szczery chłopak i wprost mi odpowiedział, że z naszym krajem oprócz nazwiska za wiele go nie łączy, przecież jego dziadek wyemigrował z Polski już kilkadziesiąt lat temu - opowiadał Fabiański na łamach "Przeglądu Sportowego".



