Troche siadło, ale również wyrównało. Choć koniec końców, to trzeba przyznać, że to remis ze zdecydowanym wskazaniem na Koguty. City grało już lepiej po przerwie, ale Spurs również tak już nie szarżowali, czym ułatwili przeciwnikowi zadanie. Jeśli kogoś po meczu można wyróżnić, to poza Hartem, na pewno Bale'a. Gareth gra tak jak w końcówce zeszłego sezonu, czyli świetnie. Dzisiaj był wyróżniającą się postacią, dograł masę piłek w pole karne, sam uderzał parę razy, większość dryblingów udanych. Do tego fajnie Huddlestone. Nieźle Crouch, lepszy IMO od Defoe.
Tak abstrahując od meczu, to Mancini ma nauczkę, żeby na imprezie już więcej nie zasypiać. Tak to się kończy.



